Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Felieton
Dodano: 26 kwietnia 2010 r., 18:54:38
Ostatnia aktualizacja: 28 kwietnia 2010 r., 17:25:05
Pozostał tylko parafiny ślad
Nie idźcie pod Pałac Prezydencki. Nie idźcie tam wy, którzy nie chcecie odcisnąć swoich śladów w miejscu uświęconym łzami setek tysięcy Polaków. Ślady waszych stóp, pozostaną tam jeszcze długo, by świadczyć o obecności w tym miejscu.
Lakoniczne informacje o wywiezieniu prawie pięciuset ton śmieci z Krakowskiego Przedmieścia – ulicy, która stała się miejscem – symbolem, narodowej żałoby Polaków, zabrzmiały złowróżbnie. Miliony zniczy, które przez tygodnie rozjaśniały okolice Pałacu Prezydenckiego, nie były miłe oczom wielu przeciwników politycznych zmarłego Prezydenta.
Znicze przed Pałacem Prezydenckim
Po pogrzebie na odległym Warszawie Wawelu, w zamyśle włodarzy stolicy, wszystko przecież powinno wrócić do normalności. Natychmiast po pogrzebie usunięto ogromny dywan z kwiatów złożonych w hołdzie Prezydenckiej Parze. Skrupulatnie pozbierano sprzed Pałacu wszystkie znicze, by zakończyć tę swoistą formę powszechnego wyznania lojalności obywatelskiej, przywiązania i poparcia społecznego. Z zapałem rozpoczęto walkę z pozostałą po światełkach pamięci warstwą parafiny. Służby Oczyszczania Miasta pracowały ze wzmożoną energią, by uporządkować teren. Wbrew wysiłkom, rezultaty pozostały mizerne.
Opustoszał Pałac Prezydencki. Prosty drewniany krzyż ustawiony przed nim, symbolizuje ofiarę złożoną z życia przez uczestników prezydenckiego lotu 101. Intencją warszawiaków jest ustawienie w tym miejscu monumentu, upamiętniającego tragedię.
Tłumy ludzi przechodzące Krakowskim Przedmieściem z uwagą wpatrują się w warstwy parafiny na trotuarze i zastanawiają się nad dziwną trwałością tej żałobnej materii. Dusząca woń wosku chwyta za gardło. Nie pozwala mieć złudzeń, że maź pod stopami to pozostałość po czymś innym – niepowiązanym z tragedią. Nawet usunięcie wszystkich w okolicy punktów sprzedaży zniczy, nie pozwala zatrzeć silnego wrażenia, że one i tak płoną przez cały czas.
Mażące się złogi mają kolor czarny – żałobny, co wywiera jeszcze większy efekt przygnębienia. Są tak ciemne jak ciemne mogą być sumienia tych, którzy za życia Prezydenckiej Pary, robili wszystko, by przekłamaniem, intrygą i znieważeniem, odebrać cześć gospodarzom Pałacu.
Istnieje sposób na pozbycie się tłustych, parafinowych śladów. Każdy z nas go zna. Wystarczy przykryć plamy gazetami i mocno zaprasować. Gorącą skruchą, jak żelazkiem, potraktować makulaturę. Najskuteczniejsza będzie Gazeta Wyborcza, bo obfitość jadowitych tekstów w niej zawartych na temat Lecha Kaczyńskiego, była i jest imponująca.
Autor: Klio
Komentarz autora:
Znicze przed Pałacem Prezydenckim - fot. Paweł Kula, Gazeta Wyborcza
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
28 kwietnia 2010 r., 17:25:05
usunięcie zdjęcia
2.
26 kwietnia 2010 r., 23:56:04
zasugerowana poprawka
3.
26 kwietnia 2010 r., 20:15:06
poprawienie literówki
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(28 kwietnia 2010 r., 14:26:11)
Klio: nie wiem o czym mówisz, za to wiem, ze znowu coś insynuujesz.
"Kiedy jednak dotyka się spraw drażliwych społecznie, wywołujących emocje, to normalne są wtedy kontrataki." - kontrataki sa na wojnie. Jezu czy Ty naprawdę nie rozumiesz, ze nie chodzi tu o spór ideologiczny, tylko o kwestie warsztatu dziennikarskiego i kwestie etyki?
Po pierwsze nie mam ulubionej gazety, więc znowu coś insynuujesz, po drugie kłamiesz, bo tekst w Wyborczej mówi zupełni o czymś innym - nigdzie nie pada sformułowanie o podstawionych aktorach.
"Czytelnicy jednak, na szczęście, kierują się swoim rozumem, nie twoim. Tu, zdania są jak zwykle, podzielone." - no właśnie Klio wszyscy czytelnicy zjechali Cię równo, więc zdania nie sa podzielone. Oni tez są częścią spisku zawiązanego przez kochających Wyborczą?
(28 kwietnia 2010 r., 13:21:44)
Można pisać pod publiczkę, popularne - bezpieczne teksty, albo skupić się na tematyce, dotyczącej odległych, mało ważnych dla przecietnego czytelnika sprawach.
Wiesz o czym mówię :)
Kiedy jednak dotyka się spraw drażliwych społecznie, wywołujacych emocje, to normalne są wtedy kontrataki.
Twoja ulubiona Gazeta Wyborcza właśnie udowadnia, że Pospieszalski, zwerbował aktorów przed Pałacem Prezydenckim, by ci, wypowiedzieli oczekiwane opinie :)
Wzorem Gazety, starasz sie udowodnić coś, co chiałbyś udowodnić.
Czytelnicy jednak, na szczęście, kierują się swoim rozumem, nie twoim. Tu, zdania są jak zwykle, podzielone. Pozdrawiam.

(28 kwietnia 2010 r., 13:12:22)
Pewnie jest tak, ze jak słyszę Glempa to mdli mnie równie intensywnie, jak Marcina, co jednak nie zwalnia mnie i jego z obowiązku rzetelnego pisania o faktach. To jak autor je oceni (wyrazi swoją opinię) jest jego prawem, które jednak ogranicza wspomniany przeze mnie obowiązek pisania o faktach i to zarówno tych, które jego pogląd uzasadniają, jak i tych, z którymi nie jest mu po drodze, no chyba, że zamiast dziennikarstwa obywatelskiego, chce uprawiać dziennikarstwo tendencyjne.
Na koniec tak, żeby nikt nie łapał mnie za słowa, chodzi o zachowanie proporcji, albo jak kto woli przyzwoitości.
(28 kwietnia 2010 r., 13:03:38)
dziennikarza obywatelskiego. Mam coraz silniejsze przekonanie, że ów dziennikarstwo staje się równie niebezpieczne, jak ochotnicze, obywatelskie straże pełniące funkcje quasi policyjne.
Opinię zawartą w artykule, której wyrażania nikomu nie bronię, musi być poprzedzać rzetelne przedstawienie sytuacji, której ona dotyczy. W przeciwnym razie autor dopuszcza sie manipulacji, a mówiąc wprost mija się z prawdą. Jadziohal napisał arta o Słowianach, który spotkał się z moja merytoryczną krytyką, nie dlatego, ze lubię drzeć koty z Marcinem ( a lubię :), tylko dlatego, że pominą on dziesiątki informacji związanych z tym tematem, tylko po to, by uzasadnić swoja niechęć do Kościoła. Ktoś mógłby pomyśleć, że kocham Kościół, a to g... prawda.
(28 kwietnia 2010 r., 12:53:58)
obraz rzeczywistości, który im „sprzedajesz” serwując swoje arty. Jeżeli przedstawiasz poglądy skrajne, obraźliwe i nie opatrujesz ich swoim komentarzem, to znaczy, ze takowe żyrujesz. Tak jak Pan Pospieszalski, który biega z kamerą i szuka najbardziej skrajnych rozmówców, słuchając ich cierpliwie, nie odnosząc się do ich wypowiedzi ani słowem. Puszcza w eter żółć i nienawiść, mówiąc nam to nie ja to oni, ja tylko chciałem Państwu pokazać prawdę. Czytając Twoje teksty mam czasem wrażenie, że poruszasz się w pewnych, wyjątkowo wrażliwych tematach, jak słoń w składzie porcelany. Mam tu na myśli Twój język, który zawsze jest pełen insynuacji, epitetów, hiperbolizacji i w jakimś sensie przypomina mi złote czasy polskiej propagandy. Przejechałaś się po Wyborczej, nic mi do tego, ale jak zwykle nie uzasadniłaś swojego poglądu żadnymi cytatami, z tej prostej przyczyny, że to pogląd fałszywy, którego uargumentować się nie da. Pozostaje tylko opinia Pani Elżbiety, która chowa się za pojęciem
(28 kwietnia 2010 r., 12:52:13)
Klio: cytujesz G.W. i swoim starym zwyczajem, który stał się osią mojej krytyki czynisz to wybiórczo, tak więc niczego z mojego, poniższego komentarza nie zrozumiałaś, albowiem: "Możesz pisać o czym chcesz, począwszy od recenzji płyty, poprzez reportaż ze zlotu motocyklowego, na śledztwie dotyczącym politycznej afery skończywszy. Pamiętaj jednak: informacje przekazane przez Ciebie muszą być rzetelne! W przeciwnym razie pozostali użytkownicy nie pozostawią na Tobie suchej nitki."
Skończ proszę z powiewami swojej prawdy, bo nijak ma się ona do rzeczywistości.
„Teksty takie, chociaż często niedoskonałe w swojej formie, wnoszą powiew świeżej prawdy o społeczeństwie, jakiekolwiek by ono nie było.” – o społeczeństwie czy o jego części (widzisz, jak zwykle nie potrafisz stanąć obok)? Nie jest to prawda tylko uprawianie propagandy, hiperbolizacji (patrz zdanie o społeczeństwie), które nie mają z nią nic wspólnego. Odpowiadasz przed czytelnikami, tzn. jesteś odpowiedzialna za
(28 kwietnia 2010 r., 08:59:39)
Logo Gazety Wirtualnej zachęca obywatela: "Coś cię poruszyło? Chcesz o tym napisać?
Zarejestruj się i publikuj artykuły!"

Istotę dziennikarstwa Obywatelskiego pojmuję w sposób jednoznaczny. W moim pojęciu, teksty obywatelskie tym się różnią od profesjonalnych, że nie mają być obiektywne i bezstronne. Nie powinny sucho informować o wydarzeniach, co jest domeną dzienników dostępnych w kioskach, ale mają wnosić pierwiastek pewnego rodzaju osobistych emocji płynących bezpośrednio od obywateli.
Teksty takie, chociaż często niedoskonałe w swojej formie, wnoszą powiew świeżej prawdy o społeczeństwie, jakiekolwiek by ono nie było.
Czy od przechodniów, udzielających wywiadów na ulicach, oczekuje się doskonałości w sposobie wysławiania się? Wiemy dobrze, że nie. Ich opinie są jednak cenne, bo są ż y w e. Reporterzy radiowi i telewizyjni wędrują z mikrofonami po ulicach i poszukują prawdy. Media elektroniczne wykorzystały w tym celu internet. Komentarze na forach były inspiracją.
(28 kwietnia 2010 r., 07:29:23)
Pomyślałem, że zapomniałem ocenić artykuł: rzeczywiście zdjęcia umieszczone fatalnie. Treść... jestem zwolennikiem ekologii, a twój artykuł wg mnie jakby sugerował pozostawienie czarnej mazi by przypominała o "czymś". Co więcej myśl o wywabianiu gazetami (papier - drzewo) tak dużych powierzchni byłaby szalona. Tak bardziej serio - artykuł wydaje mi się "ukierunkowany" i trochę "tendencyjny" (ale to nie jest nie dozwolone - przecież opinię wyrażać można). Ale jest też w swoim wyrazie "miałki", mało wyraźny, za bardzo ostrożny.
(28 kwietnia 2010 r., 07:17:50)
Klio... jeśli cię dobrze rozumiem, sugerujesz, że ktoś to "organizował" aby podkopać notowania PiS. Oj, chyba nie. Wg mnie to taka cecha narodowa i może "moda". Podobne zachowania były przy śmierci JP2 - ktoś chciał podkopać notowania Watykanu? Ot, po prostu ludzie chyba szukają wspólnych, monumentalnych chwil, w których mogą się zbierać. Jedna wielka narodowa schizofrenia.
(28 kwietnia 2010 r., 03:15:28)
Imponuje Ci redaktor Pospieszalski, którego obiektywizm stoi na żenująco niskim poziomie. Szczerość? Tak, ten Pan jest do bólu szczery uprawiając ideologiczne dziennikarstwo. Zwykle pracuje nad tekstem, oceniam jego treść. Twój stosunek do mojej osoby mi nie przeszkadza - czym już nie byłem? Psem, chyba Polakiem, adwokatem Izraela, a ostatnio agentem Moskwy. Dlaczego zacząłem oceniać Ciebie? U podstaw zmiany legła prozaiczna kwestia - Twoje teksty są pełne Ciebie, nie zawierają w zasadzie niczego po za Twoimi opiniami. Felieton to forma otwarta, tak jak pytanie, które może zawierać sugestie, insynuacje, którymi gardzę. Pamiętam jak A.Lepper z mównicy sejmowej uprzejmie zapytywał posłów czy nie biorą łapówek. Twój artykuł wpisuje się w tę specyficzną formę uprzejmości.
(28 kwietnia 2010 r., 01:07:00)
Minus za treść a drugiej kolejności za brak estetyki. Wybacz, nie zgadzam się z tym co napisałaś. Bardzo się nie zgadzam, ale nie bierz tego aż tak do siebie. Ja neguję treść ale nie człowieka, który ją napisał. Oceniłam artykuł, nie Ciebie!!!!!!!
Myślę, że trzeba (nam Wszystkim) nauczyć się w końcu być szczerym.
Moje zdanie na poruszony przez ciebie temat brzmi: Umarł król, niech żyje król.
Jeden z mądrzejszych ludzi świata powiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa bożego.
(27 kwietnia 2010 r., 23:22:22)
Rozumiem, że minus za zdjęcia, Mario? A może za przekonania?
(27 kwietnia 2010 r., 23:18:58)
Chiny. Niebywała tragedia. Masowe groby. Śledziłam to, co sie tam wydarzyło, ale ...bliższa ciału koszula. Utwierdził mnie w tym film, który widziałam niedawno o śmiertelnych zatruciach wśród najbiedniejszej ludności, w którymś z krajów Ameryki Łacińskiej. Okazało się, że ludzie umierali po spożyciu syropu, darowanego im nieodpłatnie przez krajowe służby społeczne. Ekshumowano wiele zwłok, by to potwierdzić. Śledztwo doprowadziło do Chin, gdzie jeden ze składników leku, podmieniono na tańszy, ale trujący komponent. Kogoś drobnego aresztowano i skazano na śmierć, bo jak mówi zacytowane w filmie, chińskie przysłowie, "zarzynając kurczaka dajesz ostrzeżenie małpie". "Małp" jednak nie ruszono, bo były skoligacone i zbyt bogate,
Uderzyło mnie to, co powiedział zwykły Chińczyk - pracownik fabryki "leków", o swoim stosunku do skutków procederu. Chodzi o to, by zarobić pieniądze, a to co stanie się z ludźmi, jest mniej istotne, bo ofiarami są obcy - nie Chińczycy.
Zabolało trochę...
(27 kwietnia 2010 r., 23:13:10)
A ja podzielam opinię panów. Nic dodać, nic ująć.

Zrób coś ze zdjęciami. Strasznie nieestetycznie rozmieszczone.
(27 kwietnia 2010 r., 22:57:16)
Jadziohal wybitny, jak zwykle :)
Żeby balon pękł z hukiem, należy go najpierw porządnie nadmuchać i ... w całej tej pogrzebowej maskaradzie (niech mi Pan Bóg wybaczy), o to właśnie chodziło.
Nie wierzę w żadne szerokie gesty, a Wawel był pomysłem spin doktorów od kampanii. Wszystko było wpisane w koszty.
Wawel, pompatyczne pogrzeby, feta przed zdjęciami na Placu Piłsudskiego, chociaż i tak każdy pogrzeb z osobna był książęcy, z pominięciem prezydenckiego, bo ten, był królewski. Ludzie patrzyli na to spode łba i efekty widać było gołym okiem. W sobotę, na przygotowaną uroczystość przybyło tyle osób, ile pokłoniło się trumnom Prezydenckiej Pary w Pałacu. Jak na żałobników po 96 osobach, to ciut przymało, a ilość zaskoczyła organizatorów.
Sprawa zasiłków, zapomóg, dwutysięcznych rent dla siedemdziesiątki dzieci, do cna podzieliła społeczeństwo.
Ktoś doskonale policzył, że głównymi odbiorcami, będą osoby powiązane z PiSem i to na partię spadnie zawiść obywateli. Genialne.
(27 kwietnia 2010 r., 22:37:35)
jeśli chodzi o tą bohaterską śmierć, to mamy chyba jej nowy wymiar :), powiem wprost - żenada.

jadzio: nic dodać nic ująć
(27 kwietnia 2010 r., 22:20:20)
Tak samo jak polscy żołnierze w Iraku. Dziś mówi się o „sierotach smoleńskich”. A co dzieje się z rodzinami wysłanych żołnierzy? Czy ktoś mówi o „sierotach Iraku”? Z czego żyją te rodziny? Bo „sieroty smoleńskie” będzie refundować państwo. Prezydent i pozostali pasażerowie feralnego lotu również stali się ofiarami – i tak powinno się widzieć tą sytuację. Uszanować tragedię, ale nie przekłamywać i nie zaprzeczać faktom, które miały miejsce za ich życia. Nie umniejszać, ale też nie wyolbrzymiać. Nadmuchiwany balon pęka i zostają tylko żałosne kawałki. Żeby być bohaterem, trzeba żyć jak bohater i umrzeć jak bohater. Może przyczyna tragedii wypełni znaki zapytania w zdaniu „Jakie życie, taka śmierć”.
(27 kwietnia 2010 r., 22:20:01)
Coś w tym jest. A co zrobiono z prezydentem? Czytałem nagłówki, że jego życie było drogą do Katynia. Szacunek dla zmarłych to jedno. Uwielbienie, to drugie. Dlaczego musimy zaraz wielbić prezydenta? Wypadki się zdarzają, niektóre są ważne dla historii, ale… Przypomniała mi się sytuacja sprzed lat. W jednym czasie zmarła Matka Teresa z Kalkuty i zginęła księżna Diana. Pogrzeb i szum medialny nad tą ostatnią zaćmił zupełnie sprawę zakonnicy. Tu mamy coś podobnego. W tym samym czasie Chiny nawiedziło trzęsienie ziemi i zginęło o wiele więcej ludzi. Czy byli gorsi niż prezydent? Zginęli w równie przerażających okolicznościach. Jednak nikt im pomnika nie postawi, nie ufunduje włoskich, kamiennych trumien i sarkofagów. Nikt, nie powie, że ich życie było drogą do żywiołu. Nie będą bohaterami. Pozostaną, kim się stali – ofiarami.
(27 kwietnia 2010 r., 22:18:25)
Nie zapominajmy, że mówimy o polityce. Poltyka była i jest brudna - jak ten trotuar. To chyba lepsza metafora. Polska ma pewną cechę narodową - wynosi zmarłych na ołtarze. A jeśli ktoś zginął, został zabity lub skończył inną śmiercią niż naturalna, to tym brdziej. Urasta do rangi herosa i świętego. Chyba dlatego, że łatwiej z nieboszczyka zrobić ktogoś takiego. Żyjący człowiek wydaje świadectwo sam o sobie i ciągle je aktualizuje w swoim życiu. Prezydent i pozostali pasażerowie robili to samo. Jednego dnia chwalono ich posunięcie, drugiego potępiano inne. Byli zwykłymi ludźmi. Po śmierci jednak ożyła zasada, że o zmarłych mówi się tylko dobrze. Więc, jeśli mówić dobrze to na całego. Tym bardziej, że bohaterów nam zaczyna brakować. Był JPII, ale przesłoniły go problemy Benedykta i afery seksualne, był Wałęsa, ale zrobiono z niego agenta. Kabaret "Pod Wyrwigroszem" zauważył ciekawą rzecz: w niektórych krajach z agentów robi się bohaterów - w Polsce z bohaterów robi się agentów.
(27 kwietnia 2010 r., 18:19:09)
Cenię sobie silne osobowości obojga płci :)

Putin fascynuje mnie już dawno. Szanuję go za to, że dźwignął z kolan, upodlony przez Jelcyna rosyjski naród. Pamiętam tych nędznych ludzi handlujących badziewiem - słowo z tamtych lat :)
Mam żal do niego, że brak mu skrupułów w drodze, którą kroczy. Cel uświęca środki. My też jesteśmy jednym z takich "środków", niestety.
(27 kwietnia 2010 r., 18:07:03)
Głos babć może i tak, ale moneta waży swoje. Reni to mocna osobowość na miarę narodowosocjalistycznego nadczłowieka. Putin i łzy? To coś nowego, widać ostatnio zrobił na Tobie wrażenie. Nic dziwnego, bowiem lubisz silnych facetów.
(27 kwietnia 2010 r., 18:00:20)
Sama Leni, uchodziła za silną osobowość :) Ojca dyrektora wspierają przede wszystkim silni biskupi, bo głos moherowych babć byłby zbyt słaby dla Papieża, a po Stalinie płaczą: Putin i chyba...Żyrynowski, Zuganow i im podobni :)

Z ostatniej chwili:
Przed Pałacem Prezydenckim trwają intensywne prace nad oczyszczeniem trotuaru. Maszyna parowa rozpuszcza czarne złogi i widać już efekty :)
Obędzie się bez gazet i żelazka , chociaż zasada podobna :))
(27 kwietnia 2010 r., 17:46:55)
Czysta socjologia: polecam Triumf Woli Leni Riefenstahl. Trzeba być mało spostrzegawczym, aby nie zauważyć kto najczęściej wspiera o. Dyrektora i kto rzewnie płacze za ojczulkiem Stalinem.
(27 kwietnia 2010 r., 17:25:25)
"Podstawową bazą totalitaryzmu są kobiety, gospodynie domowe ceniące porządek i zdanie swojego taty, męża." - to owoc twoich własnych przemyśleń i doświadczeń? :))
(27 kwietnia 2010 r., 17:05:53)
Klio: nie za bardzo rozumiem. Interpretacja? A co tu jest do interpretowania. Jakieś ukryte przesłanie? Artykuł jaki jest, każdy widzi. A co do mojego czytelnictwa, to czytam również Super Ekspres i Nasz Dziennik. Dobrze jest wiedzieć, co myślą Ci, którzy myśleć samodzielnie nie potrafią. "Zaciemniona historia", ale w zakresie naszych krzywd, bo jeśli chodzi o nasze sprawstwo to jesteś pierwsza by je usprawiedliwiać i tuszować.
"Sposób prowadzenia polityki przez Prezydenta, był, jak na mój gust, zbyt łagodny. Jestem zwolenniczką silnych, jednoznacznych i konkretnych sposobów rządzenia."
W to akurat nie wątpię, słabi lubią silnych. Tęsknią za iluzją porządku, chętnie uciekną od wolności, z której i tak nie potrafią korzystać. Podstawową bazą totalitaryzmu są kobiety, gospodynie domowe ceniące porządek i zdanie swojego taty, męża.
"Zapomniał o pańskiej skórce :)) Gdzie on widział te baloniki???" pewnie tam, gdzie Ty widziałaś miliony zniczy
1 - 25 z 38 komentarzy12Następna
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
05 lutego 2010 r.
07 maja 2012 r.
1489
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska