Dodano: 08 stycznia 2010 r., 16:48:07
Ostatnia aktualizacja: 08 stycznia 2010 r., 16:48:07
SuperKombinezon, czy to zaginiony kuzyn Supermana?
SuperKombinezon fot. Tadeusz Miauczyński
Pora trenować, a nie kombinować.
Polska kadra skoczków narciarskich narzeka na to, że…. nie jest w najwyższej formie. Zaczynają się wymówki, że Austriacy są tacy dobrzy, bo na pewno mają SuperKombinezon. Takie gadanie to my możemy włożyć między bajki.
Nie można uzasadniać przeciętnych czy nawet przyzwoitych występów tym, że ktoś inny ma lepszy kostium. To jest żałosne! Jeżeli faktycznie taka jest prawda, to nie należy żalić się mediom. Trzeba od razu rozpocząć prace nad zdobyciem jeszcze lepszego stroju. Ktoś może powiedzieć, że oprócz naszej kadry skarżą się również Czesi. Jeśli to ma być mocny argument to…. Niedługo wyjdzie na to, że nawet Koreańczycy mają lepsze kombinezony od naszych południowych sąsiadów.
Ciekawe, co na te rewelacje Simon Ammann(1. w PŚ), Janne Ahonen (2. w TCS) czy reszta skoczków. Czyżby też posiadali niesamowite stroje, a może jakieś nadludzkie moce? Przecież bez tych SuperKombinezonów nie można odnosić zwycięstw. A co na to sami Austriacy? Pewnie też uważają, że to tylko dzięki kostiumom Gregor Schlierenzauer będzie, najprawdopodobniej, najlepszym skoczkiem w historii skoków narciarskich.
W końcu to przez przypadek Thomas Morgenstern jest indywidualnym mistrzem olimpijskim. Tak można by…. Czy tłumaczenie naszych nie najlepszych rezultatów nie przypomina utyskiwania reszty skoczków, gdy to Adam Małysz dominował na skoczniach całego świata? Jakoś brak posiadania ekstra stroju nie przeszkodził mistrzowi z Wisły stanąć na podium w tym sezonie. Chyba, że wtedy miał SuperKombinezon (jeśli tak to….).
Należy zrobić wszystko by nasza reprezentacja posiadała jak najlepszy sprzęt. Do tego powinien być wyznaczony specjalista, który cały czas pracowałby nad nowymi ‘’wynalazkami”. Zawodnik nie może zajmować się tym, jaki ma kostium czy smar do nart. Od tego są inni ludzie! Sportowiec musi skupić się wyłącznie na pracy, którą ma wykonać. Gdy zacznie zajmować się innymi rzeczami wszystko się rozsypie. Każdy skoczek powinien wiedzieć, że sprzęt jest należycie przygotowany. Jego zadaniem jest tylko trafienie
w próg, właściwe ułożenie się w locie i wylądowanie telemarkiem, a nie szycie sobie SuperKombinezonu.
”Orzeł z Wisły” stwierdził (na łamach Przeglądu Sportowego), że: „Jeśli ktoś wymyśli coś i to zadziała, to jak
w Formule 1, od razu jest krok do przodu.” Jest coś w słowach naszego skoczka. Na skoczni ważniejsze są jednak umiejętności zawodników, z kolei na torze większą rolę odgrywa bolid. Może rzeczywistość jest inna niż by się wydawało? Oby nie.
Mimo wszystko jestem przekonany, że Adam Małysz jest w stanie zdobyć złoty medal na lutowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver. I wcale nie będzie do tego potrzebował SuperKombinezonu.