Dodano: 22 lutego 2011 r., 17:43:56
Ostatnia aktualizacja: 26 lutego 2011 r., 17:03:17
Parada równości?
Marsze i parady równości to stosunkowo nowe zjawisko, mające na celu walkę o prawa mniejszości seksualnych i ich pozytywne przedstawienie społeczeństwu, jednak skutek parad jest przeciwny zamierzeniom ich pomysłodawców i organizatorów.
Marsze równości przywiało do nas z Europy zachodniej. To kolorowe widowisko ma swoich zwolenników ale też przeciwników, którzy najczęściej utożsamiając się z obroną moralności i wartości chrześcijańskich, publicznie wykrzykują mnóstwo wulgarnych haseł i urządzają uliczną bitwę na jajka, petardy a nawet kostkę brukową. Pochód rozkrzyczanych ludzi z tęczowymi flagami, manifestuje w sposób pokojowy swoją odmienność walcząc rzekomo o uznanie ich takimi samymi. No właśnie, skoro chcą być uznani za równych i takich samych to po co im publiczne pokazywanie że jednak są odmienni? Sensowność parad równości jest równa zeru, skoro osoby homoseksualne mają być odczytane jako taki sam element społeczeństwa tyle że o odmiennej orientacji psychoseksualnej to najgłupszym rozwiązaniem jest ubranie kilku facetów w piórka by wyglądali jak kobiety i wypuszczenie na ulicę kilku pań typu butch by pokazały nieświadomym i niedokształconym w temacie, że lesbijki wyglądają jak mężczyźni z waginą. Niestety to parady sprawiają że w społeczeństwie utrwala się obraz geja jako zniewieściałego mężczyzny z makijażem i lesbijki jako szorstkowłosej, gburowatej istoty o bliżej nieokreślonej płci. Czy jestem w tym momencie chamska i nietolerancyjna? Być może dla niektórych tak, ja to nazywam po prostu szczerością.
Homofobia to nie zawsze to samo
Homofobia nie zawsze jest skutkiem czystej nienawiści spowodowanej prawicową demencją patriarchatu i polityków, homofobia jest czasami zachowaniem będącym efektem strachu przed falą "odmieńców" przed obcymi i niezrozumiałymi postawami i nagłaśnianiem orientacji, która jest dość problematyczna nawet w dzisiejszych czasach.
Każdy ma prawo być inny i ma prawo tą inność manifestować jednak czyniąc to, chce by odbierano jego postawę jako inność, nonkonformizm w sposobie bycia, zachowaniu i ubiorze. Parady równości natomiast powstały w celu nakłonienia społeczeństwa do uznania osób homoseksualnych za takich samych ludzi. Polacy to naród mniej postępowy i nowoczesny niż Belgowie czy Holendrzy zatem zwykły Kowalski na widok pana w różowej koszulce i w makijażu, trzymającego za rękę innego, podobnego pana, będzie zniesmaczony i zakłopotany a takie uczucia nie rodzą pozytywnego nastawienia. Paradami nie można wdrożyć zmian w mentalności a tylko dolać oliwy do ognia jakim jest proces dzielenia społeczeństwa, pogłębiania różnic światopoglądowych i wywoływania sporów tworząc sztuczne problemy. Homofobia a raczej postawa definiowana tym słowem jest często odpowiedzią na frustrujące zjawiska a nie na samą orientację seksualną, bo ta istnieje u osób zupełnie przeciętnych, które mają mnóstwo przyjaciół i w zasadzie normalne życie. Jednak dla aktywisty z kolorowej parady, każdy grymas na twarzy zniesmaczonego gapia, będzie wyrazem homofobii i automatycznie wrogością do jego orientacji seksualnej.
Prawdziwa homofobia zaciera ręce
Prawdziwi przeciwnicy szczęścia osób homoseksualnych i ich praw do normalnego życia, mogą podziękować aktywistom LGBT gdyż niesmak jaki wywołują parady, umacnia ich pozycję a także przysparza zwolenników, wśród zagubionych w tym wszystkim ludzi czyli dostarcza ich ideologii nowych ofiar. Wiele środowisk łączących się ze skrajną prawicą czy ekstremą katolicką, stara się o zepchnięcie homoseksualizmu z powrotem do spisu chorób i zaburzeń. Dla normalnego człowieka niepojęte są przyczyny takiego zachowania i niepojęta jest siła nienawiści z jaką działają, czasami nasuwa się myśl iż ich działanie jest obroną przed tajemnicą skrywaną w środku czyli przed głęboko ukrywaną i na siłę zwalczaną orientacją homoseksualną. To bardzo prawdopodobne że wielu prawdziwych homofobów z takim właśnie problemem się zmaga ale na pewno nie całość. Wiele osób po prostu nie jest w stanie ani nie chce zrozumieć tej orientacji, brak wiedzy, wpływy prawej strony i Kościoła, często niski intelekt i brak empatii sprawiają że zieją silnym odium do wszystkiego co tylko wyda im się homoseksualne. Nawołując do piętnowania dają ujście swojej złości, złość tego typu kiedyś doprowadziła do powstania obozów koncentracyjnych a jeśli druga strona, w której stronę zwrócona jest ta broń, dopomaga nienawiści to droga do poważnych problemów staje się prosta i krótka.
Politycy wiedzą kogo wykorzystać
Polityka zawsze dorzuci swoje trzy grosze do każdej sprawy. Politycy pójdą wszędzie tam gdzie pieniądze i elektorat, poprą pomysł lub go podsuną w zadzie mając jakie będą tego konsekwencje dla mniejszości. Subwencje z Unii Europejskiej i datki organizacji pozarządowych to przyjemne źródełko funduszy na polityczną działalność. Jeśli aktywiści dalej nie rozumieją że politycy nie mają na względzie ochrony praw mniejszości seksualnych, to niestety daleko nie dojdą w swojej "walce" Parada to też swoista tablica reklamowa. Wielu ludzi, szczególnie młodych, którzy paradę spostrzegają jako ciekawą imprezę i postępowy uliczne event, dostrzeżże też hasła polityczne, poparcie skoczy a nóż zagłosują. Kiedy politycy popierający rzekomo walkę o prawa mniejszości dojdą do władzy, to szybko zapomną o swoich homoseksualnych przyjaciołach.
Homoseksualiści tego nie popierają
Homoseksualista a homoś? Homoś to słowo wprowadzone przez dowcipnych polityków, których chamstwo i prostactwo nie zna granic np Janusz Korwin Mikke. Jednak w tym słowie poza faktem że jest obraźliwe, kryję się trochę prawdy. Homosia zatem od homoseksualisty odróżnia to, że ten drugi nie robi z siebie widowiska a swojej orientacji nie sprowadza do rangi cyrku tylko po prostu orientacji. Homosiem nazwać można clowna bez poczucia godności, homoseksualista czy homoseksualistka to po prostu ludzie tacy jak pozostali obywatele. Osoby homoseksualne- żyjące normalną codziennością, zmagające się z takimi samymi problemami jak każdy z nas, mające swoje życie prywatne-intymne i towarzyskie i potrafiące jedno oddzielić od drugiego w taki sposób by się z tym nikomu nie narzucać ani nie wprawiać w zakłopotanie- są grupą najbardziej dotkniętą przez akty głupoty wojujących homosiów. To do nich padną kiedyś w towarzystwie słowa "a dupa Cię nie boli" a nie do Roberta Biedronia, nie do SLD, nie do posłanki Senyszyn. Są narażeni na społeczny ostracyzm bo są homoseksualni a skoro homo to ten homoś z parady to znaczy że to chyba faktycznie jakiś chory dewiant. Parady utrzymują się mimo że 90% z pośród osób homoseksualnych, kategorycznie ich nie popiera a nawet ostro krytykuje i sprzeciwia się im. Osobiście znam kilka osób homoseksualnych, które nazwą osoby maszerujące w paradach, zwykłymi lesbami i pedałami.
Mit o zmianie prawa
Ustawa która dała by możliwość formalizowania związków homoseksualnych jako związki partnerskie, to daleka przyszłość a uliczne pochody nie zmienią prawa chyba że przekształcą się w ostre zamieszki. Parada nie wpłynie na zmianę prawa, kto się łudzi że celem parad i marszów jest egzekwowanie swoich praw, powinien szybko przetrzeć oczy i odświeżyć umysł. Wprowadzenie zmian w naszym prawie, w tej konkretnej kwestii nie jest takie łatwe bo legislator prawo ustanawia nie tylko z powodu własnego widzi mi się lub nacisku kilku homosiów z ulicy ale uwzględniając społeczną opinię i nastrój jaki panuje wokół danego zjawiska. Prawo generuje się z ludzi, w demokracji z większości, też z poglądów jakie w niej panują a przede wszystkim z poglądów jakie panują pod gmachem sejmu. Jeśli osoby homoseksualne, które chciałby żyć w związkach partnerskich nie odbiorą pałeczki homosiom i nie przejmą inicjatywy wchodząc politykom na łeb a społeczeństwu udowadniając że naprawdę są tacy sami, to nawet za 15 lat w ich sprawie nie będzie postępu.