Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Felieton
Dodano: 05 stycznia 2010 r., 21:29:26
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 05 stycznia 2010 r., 21:29:26
Przy herbacie: Tenisówki przepustką do nauki
Herbata i sposób jej parzenia to w niektórych zakątkach świata wręcz obrzęd sakralny. Łyk tej prawdziwej pozostaje w pamięci na długo. Jaśminowa, zielona, z dzikiej róży i ta zwykła, czarna - uwielbiam każdą. Nie wyobrażam sobie świata bez herbaty i herbaty bez świata. Przy herbacie pisze mi się najlepiej.
<B>Temat na dziś: Obuwie zmienne
Wiecie dlaczego studiowanie jest lepsze od uczęszczania do szkoły typu gimnazjum lub liceum? Pomijając wszystkie aspekty ściśle związane z samą nauką, samodzielnym wyborem zagadnienia z jakiego poszerzamy wiedzę, jest taka jedna rzecz, która diametralnie odróżnia pospolitą "szkółkę" od edukacji wyższej. Jest nią, i tu uwaga, brak przymusowego zmieniania obuwia. Może to dość śmieszne, jednak nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakim problemem dla większości uczniów jest fakt, iż do codziennego zestawu szkolnego, skład którego stanowią "podręcznik + zeszyt ćwiczeń + zeszyt przedmiotowy" pomnożone razy pięć, muszą oni dodawać worek z tenisówkami. Teraz, na studiach, jest zupełnie inaczej. Wchodzimy sobie do budynku i do razu kierujemy się tam, gdzie chcemy. Nie ma obowiązku udania się do szatni, znalezienia przegródki z wieszakiem oznaczonej, przykładowo, numerkiem 16 i zmiany obuwia. I co najważniejsze - nie zostaniemy wyproszeni z tego powodu z sali wykładowej. Żyć, nie umierać!
To dziwne, że o dostępie do edukacji decyduje to, czy do sali lekcyjnej mamy zamiar wejść w glanach, klapkach czy też trampkach z białymi podeszwami. To przykre, że nauczyciel na chwilę przed zajęciami zmienia się w kogoś na wzór dozorcy i wypowiadając pytanie: "Gdzie?! A buty to kto przebierze?”, skreśla potencjalnie utalentowanego matematyka, chemika lub historyka. "W tych buciorach nie masz wstępu na moje zajęcia, idź je zmienić, natychmiast!" Czy to, jakie obuwie mamy aktualnie na sobie świadczy o naszej "umysłowej (nie)przydatności" do uczestnictwa w lekcji? Czy przypadkiem osoba, która zamiast szkolnych trampek ma na sobie "białe najki" nie jest w tym momencie (w jakiś tam sposób) szykanowana, a jej zapał do nauki nie jest stopowany? I nie mówcie proszę, że chodzi o zachowanie czystości w gmachu szkolnym i oszczędzenie pracy paniom woźnym, czy też wprowadzanie elementów wychowawczych. Zmyć podłogę po całym dniu i tak trzeba, a brak zmiany obuwia, co najlepiej widać na przykładzie chociażby uczelni wyższej, do "zamachu na czystość powierzchni płaskich" nie prowadzi.

<I>Na drugi odcinek serii felietonów "Przy herbacie" zapraszam za tydzień (mniej więcej o tej samej porze).
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(17 stycznia 2010 r., 22:47:32)
mk dobre, dobre!!! :):)
(17 stycznia 2010 r., 20:18:12)
temat nie jest porywający, ale skoro ktoś zmianę butów odbierał jak traumę, to pewnie może być.
Axun... Na studiach jest w ogóle inaczej, bo się kończy przedszkole :) Mam tu na myśli, fakt, że nikt już za ciebie myśleć nie zamierza...
A zmiana butów - jak najbardziej. No chyba, że lubimy śmierdzieć.
(17 stycznia 2010 r., 20:07:08)
@ Rudowłosa: a własne doświadczenia życiowe (1994 - pierwsza klasa; 2006 - matura; w sumie 12 lat w szkołach publicznych; średnio po 8 miesięcy na rok - odliczam "tak na oko" wakacje, wszelkie święta, weekendy, wagary, choroby; to wszystko razy 30 dni, bo tyle ma średnio miesiąc daje około 2900 dni, czyli 2900 razy mus zmiany obuwia). Smuci mnie natomiast fakt, i to nie jest żadne kąśliwe stwierdzenie z mojej strony, że masz w niektórych salach na uczelni zimno. Naprawdę mi przykro, bo na mojej, mimo że również jest państwowa, ale nierenomowana, to grzeją. Czasami aż za bardzo. Ale jak widać, czasami trzeba wycierpieć, żeby coś zdobyć - czasem przebrać buty, innym razem siedzieć w zimnej sali. Życie jest pełne wyrzeczeń. @ Lola: niestety o piwie nie będzie nic, nie pijam alkoholu. Pozdrawiam obie osoby. PS: W zasadzie nie wiedziałem, że "Przy herbacie" wywoła TAKĄ salwę komentarzy. Pochlebia mi to, naprawdę.
(16 stycznia 2010 r., 12:21:35)
No to masz szczęście w nieszczęściu do inteligentnych i pięknych kobiet. Yeppy, Anka, a teraz Rudowłosa z pazurem. Zacytuję za moimi klientami "ale Ci pojechała po rajtach" :)
Rudowłosa Tamoro nie pozostaje mi nic innego, jak tylko serdecznie zaprosić Ciebie do grona współtworzących G.W. Instynktownie czuje, że Twoja obecności tutaj przyniesie wiele korzyści. Pozdrawiam Ciebie z uśmiechem i raz jeszcze upraszam tzn. zapraszam :)
(07 stycznia 2010 r., 01:06:05)
Ojej, jak się mądrze (przemądrzalsko?) zrobiło. Myślę, że Axun nie miał jakichś wielkich aspiracji filozoficznych, pisząc ten felietonik.
(06 stycznia 2010 r., 21:53:39)
Ja się nie zgadzam! Przy tych mrozach mam albo wybór w miarę spoko czuć się na uczelni, ale za to mieć mokre skarpetki w drodze do domu albo wariować z gorąca na auli i czuć się komfortowo na śniegu. A że wybieram to pierwsze no to teraz...apsik! (na zdrowie)
(06 stycznia 2010 r., 18:54:55)
To po hippisowsku można też na mokrym przycupnąć. ;)
(06 stycznia 2010 r., 18:53:12)
Axun, no wiesz, jak nie ma gdzie siąść, to trzeba na podłodze. Ale to wcale nie jest takie złe, takie hippisowskie wręcz :D
(06 stycznia 2010 r., 18:43:02)
Jeśli będąc nauczycielką, będziesz selekcjonowała swoich uczniów w ten sposób (przykładowo "kogo lubię" - mój kolega lubi Bjork, uczennica przyszła w koszulce z wizerunkiem Bjork - "o jesteś zajebista, lubię cię" - tak sobie pomyślisz?), to ja Ci serdecznie gratuluję. I nic już tu nie piszę. W zasadzie moja rola zakończyła się na postawieniu kropki w powyższym tekście, a pola z komentarzami są po to, by je wypełniali inni.
(06 stycznia 2010 r., 18:38:50)
Ostra dyskusja, nie ma co.
(06 stycznia 2010 r., 18:25:49)
Tak KN, wiem to, że nie przepadasz za quasi-felietonami (bo tym w zasadzie jest/będzie Przy herbacie - aha, Audrey bo Ci nie odpowiedziałem - pijać herbatę mogę o każdej porze, nie ma to dla mnie znaczenia), jednak nie ma tutaj możliwości takiego "otagowania" tekstu. Jest felieton, to zaznaczam felieton. Tyle. Kto ochotę czekać będzie miał, niech czeka na #2. Do czytania nikogo nie zmuszam. Co do moich umiejętności, czy też kompleksów - każdy jakieś tam ma, bez nich nie byłoby człowieka. Ja, parafrazując trochę Pilcha napiszę, że rad jestem, iż mam chociaż takie cechy, bo inni nie mogą poszczycić się żadnymi.
(06 stycznia 2010 r., 18:23:44)
Nie przejmuj się. To sztuka mówić, kiedy nie ma o czym :)
(06 stycznia 2010 r., 18:18:50)
Veritatis: FELIETON - jeden z gat. publicystyki, swobodny w charakterze (za M. Głowińskim). Po całą definicję odsyłam do "Słownika terminów literackich" pod red. J. Sławińskiego. A płytkość myślenia? Cóż, jeśli niektórym trzeba pisać dosłownie, że "Tenisówki" są jedynie metaforą selekcjonowania przez niektórych nauczycieli uczniów, na tych gorszych i lepszych (selekcja odbywa się na zasadzie: "ty robisz tak, jak chcę, po mojemu - jesteś dobry, ty robisz inaczej, nie wg moich reguł i nawet jak to robisz dobrze, to jesteś niedobry"), to faktycznie - do teraz będę pisał głębokie teksty, w których wszystko będę wyraźnie zaznaczał, dosłowność będzie moim drugim imieniem (wszak jakieś się przyda, bo zawsze w urzędach mnie o nie pytają, a ja nie mam - czyli się przyda). Pozdrawiam.
(06 stycznia 2010 r., 18:12:40)
Audrey - przecież mogliśmy już o tym zapomnieć, co często się zdarza. ;)
(06 stycznia 2010 r., 18:03:18)
Axun, o której Ty pijasz herbatę? Możesz spać potem? Po 21 to pija się co najwyżej kakao :) W tekście rozbroił mnie fragment: "nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakim problemem dla większości uczniów jest fakt, iż do codziennego zestawu szkolnego (...) muszą oni dodawać worek z tenisówkami." No nie zdajemy sobie, sami nigdy nie chodziliśmy do szkoły :) Za sprawą Twoją i Tomka czeka mnie dziś wieczór ze zdjęciami :) sentymenty...
(06 stycznia 2010 r., 16:52:08)
Nigdy nie rozumiałem zwyczaju siadania na korytarzu podczas przerw na podłodze. Może jakiś dziwny byłem/jestem, ale jaką przyjemnością jest odpoczynek na brudnej, skurzonej i zimnej podłodze? Jak ktoś lubuje się w takich klimatach, to zapewne i brud pozostawiony przez tych, co nie przebrali butów, nie będzie dla niego problemem.
(06 stycznia 2010 r., 16:48:17)
To niehigieniczne chodzić w obuwiu wierzchnim po szkole. Nie wyobrażam sobie nie zmieniać butów zimą (bo wiosną czy jesienią tego nie robię), po czym siadać na podłogę pod salą - może to jest problem? W szkołach brakuje ławek na korytarzach :P
(06 stycznia 2010 r., 09:47:38)
Franka kupimy Twoim znajomym zimowe kapcie :P
(06 stycznia 2010 r., 09:47:01)
Axun! Genialny jesteś :D
(06 stycznia 2010 r., 09:02:35)
Franka - ze szkołą mam do czynienia codziennie. Po domu rodzinnym i uczelni, to mój trzeci dom (tak to nazwę). Siedzą na ziemi, to może warto postawić ławki na korytarzach, nie uważasz? Co do obuwia na studiach - gdzie Ty studiujesz i z kim, dziewczyno? Chociaż z drugiej strony to nie Twoja wina, że masz takich znajomych żaków.
(05 stycznia 2010 r., 22:23:32)
:D:D:D:D Franka, gdzie i co Ty studiujesz, na Boga! Ale masz rację: jak spędzałam na pierwszym, drugim roku 8 godzin na uczelni, oddałabym wszystko za jakieś klapeczki... Axun: po pierwszym akapicie myślałam, że ironizujesz, spodziewałam się innego zakończenia :) Dopisała je franka :)
(05 stycznia 2010 r., 22:22:18)
Herbata dobra rzecz:P
(05 stycznia 2010 r., 22:15:54)
a ja nie żałuję :) obuwie zmiennie zawsze było dla mnie udręką - nie dość, że prawie zawsze się spóźniałam i musiałam tracić czas na 'tramposzczały', to nie wspomnę o ich prezencji w stosunku do niektórych ubrań.
co do 'parującego' ogumienia, to ja spotkałam się z takim na wykładzie, ale (no, powiedzmy na upartego) latem :D
(05 stycznia 2010 r., 21:53:33)
Chyba dawno nie byłeś w szkole... nie widziałeś tych "dzieciaków" "raczkujących" po korytarzach, siedzących pod ścianami :) Ja i rozrzewnieniem wspominam czas szkoły i żałuję, że na uczelniach też nie ma obowiązku zmiany obuwia, przynajmniej w zimie. Czasem na wykładzie nie da się wysiedzieć, tak niektórym "paruje" ogumienie...
1 - 24 z 24 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
21 kwietnia 2009 r.
28 kwietnia 2012 r.
6743
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska