Rodzaj: Felieton
Dodano: 23 maja 2010 r., 14:38:42
Region: Świat
Ostatnia aktualizacja: 23 maja 2010 r., 14:38:42
Tolerancja audioreligijna
Jak się okazuje komentarze na blogu mogą być ciekawym tematem inspirującym do zastanowienia. Tak też się stało w moim przypadku. Tematem tym okazała się tolerancja. W pewnym momencie zostałem oskarżony czy raczej posądzony o nietolerancję wobec katolicyzmu czy chrześcijaństwa w ogóle. Dlaczego? Ponieważ pisałem coś przeciwnego myśli kościoła?
Mono…
Religie monoteistyczne są ze swojej natury totalistyczne. W każdej z nich istnieje bóg, któremu w pierwszej kolejności należy podporządkować siebie a potem wszystko i wszystkich dookoła. Sposoby czynienia tego na przestrzeni wieków się zmieniały od bardzo barbarzyńskich do nieco bardziej wysublimowanych - mniej krwawych lecz bardziej nachalnych. Dla przykładu katolicyzm prawdopodobnie pasowałby do łacińskiej sentencji, że kropla drąży skałę nie siłą upadku lecz częstością padania. Polska skała jest obecnie bardzo wydrążona, ale niestety pusta wewnątrz. Tym nie mniej „krople nawrócenia” ciągle padają i spotykają się z różnym odbiorem. Standardem jest, że w chwili kiedy ktoś przeciwstawia się katolicyzmowi jest posądzany o nietolerancję. Szkoda tylko, że brak jej samym katolikom. W chwili ataków stawiają siebie zawsze na pozycji poszkodowanych, ofiar, „sierotek Maryś”. Tak bardzo chcą się upodobnić do Jezusa, że sami siebie krzyżują, głośno przy tym krzycząc i zawodząc. Jednocześnie nie stronią od własnych kontrataków, których dla odmiany nie uważają za nietolerancję. Dla katolika bowiem nie jest nietolerancją wyrażanie się np. o religiach i filozofiach wschodu jako o sektach. Znany na całym świecie hinduizm, buddyzm, shintoizm czy taoizm praktycznie każdy katolik określi jako egzotyczną sektę. Nie wspominam już o poważnych nurtach New Age tj. teozofia. Generalnie wszystko inne od katolicyzmu zawsze jest postrzegane w mniejszym lub większym stopniu jako herezja i grzech. W sumie wszystko byłoby dobrze gdyby katolicy swoje opinie o „innych” trzymali we własnym gronie. Niestety „tolerancyjny” katolik nie ma najmniejszych oporów by stawać na forum i oskarżać ateistę czy buddystę o sekciarstwo, czy po porostu bycie grzesznikiem lub sługą szatana. Jest o tyle żenujące, że wygłaszane slogany kierowane są w stronę ludzi nie podzielających wizji świata wg kościoła. Przypomina to trochę ganienie przez księdza z ambony tych, którzy nie uczęszczają na mszę wygłaszane do tych, którzy przyszli. Całkowicie chybiony temat i odbiorcy.
Stereo…
Katolicka „tolerancja” ma bardzo szeroki krąg zainteresowań. Nie wystarczy jej sfera teologii i filozofii. Żywo interesuje się i ingeruje w sprawy kulturowe. W imię tolerancji przecież katolicy bojkotują książki o Harrym Potterze czy bajki o Pokemonach. Filmy, publikacje, audycje radiowe i telewizyjne zawsze przechodzą przez filtr katolickiej tolerancji. Jeśli znajdzie się w nich coś nie prawomyślnego podnoszony jest czerwony alarm: katolik robi z siebie poszkodowanego i kontratakuje oskarżeniami o współpracę z Szatanem czy Voldemortem. Według jego wersji to sławna pisarka czy w ogóle cała stacja telewizyjna jest antykatolicka.
Tak się niestety utarło, że antykatolicki ma być równoznaczny z antypolski. Zapewne przyczyna leży w 50-ciu latach okupacji sowieckiej. W tamtej epoce z powodów, o których pisałem w innym artykule na blogu, kościół kojarzył się z przyczółkiem polskości. Okupacja minęła a myślenie pozostało – z resztą skrzętnie wykorzystywane przez hierarchię. Gdyby nie kojarzenie, utożsamianie kościoła z Polską jego paniczne krzyki nie odbijałyby się takim echem. A tak mamy sytuację gdzie w polskiej szkole podstawowej nikt nie sprzeciwia się lekturze „Potopu” Sienkiewicza natomiast walnie się nie toleruje nieszczęsnego Pottera. Nikomu nie przeszkadza wyjątkowo dokładny i realistyczny opis sienkiewiczowskich tortur i „zabaw”, które dla co wrażliwszych dzieci mogą okazać się koszmarnym szokiem. Przeszkadza natomiast sformułowanie zaklęcia uśmiercającego na 666 stronie wydania książki pani Rowling.
Sugerowano mi, że jeden z moich tekstów zionie nienawiścią. Bynajmniej, działa tu chyba raczej ludowa mądrość „uderz pięścią w stół a nożyce się same odezwą”. Czasami katolicy oburzają się na pewne fakty, o których wcześniej nie mieli zielonego pojęcia. Do tej pory kościół ukazywany im był od ściany frontowej. No, co najwyżej papież po około 500 latach rehabilituje kilku spalonych na stosie i przyzna się do „pewnego” udziału w paleniu czarownic. Po takiej przerwie nikomu to już nie pomoże, a ludziom będzie się wydawało, że kościół nowego tysiąclecia jest otwarty, pokorny i szczery. Dlatego też wielu katolików niejako mechanicznie broni się oskarżaniem o nietolerancję. Bo tak ich nauczono, taki przykład dano.
Być może problematyka tej religii w ogóle by mnie nie interesowała, gdyby nie fakt, że chcąc nie chcąc muszę jej doświadczać. Oglądając telewizję, wysyłając dziecko do szkoły, chcąc zrobić zakupy w wybranym przez siebie sklepie. Kościół poprzez swoją nachalną propagandę „Bóg i tak cię kocha” wciska swoją doktrynę wszystkimi możliwymi drogami. Nie interesuje go obiektywna wolność człowieka. Wolność do tego, że się wierzy lub nie wierzy w boga. „Bóg i tak cie kocha” powie katolik. Nie interesuje go twoje zdanie. Zdanie boga chyba również, bo ktoś mówi za niego. Katolika nie interesuje stosunek Boga do jakiejś osoby. Tak wierzący człowiek wie lepiej – tak mu powiedziano i tak jest, nie trzeba sprawdzać. Powiedziano, że nie trzeba sprawdzać. Lepiej nie sprawdzać? Podano kilka sloganów, regułek i pogładzono po główce. Reszta jest nietolerancyjna. Bo myśli?
Dolby…
Z punktu widzenia logiki katolickiej pojęcie tolerancji w ogóle nie istnieje. Dlaczego? W tym sposobie myślenia (gdzie 1+1+1=1 tzw. „boskie równanie”), zgodnie z resztą z przesłaniem Jezusa dobro należy przyjmować a zło odrzucać. Gdzie tu miejsce na tolerancję? Nie ma stanu pomiędzy. „ Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5:37). „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3:15-16). Dlatego w sumie nie powinna dziwić nietolerancyjna postawa katolicyzmu. Jednak dlaczego samemu nie będąc zobowiązanymi do tolerancji i nie stosując jej wymagają jej od innych? W mojej głowie nasuwają się dwie myśli: albo niech dalej będą nietolerancyjni ale spotykają adekwatną postawę innych; albo niech zaczną tolerować „innych” i oczekują równie partnerskiej postawy z zewnątrz. Druga wersja wydaje się mało prawdopodobna, a więc… ?
Autor: Jadziohal
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(28 maja 2010 r., 15:50:21)
w kreowaniu swojej osobowości w życiu publicznym nie jest niczym ograniczona. Dyskusje toczą się o niuanse i z perspektywy czasu mogę jedynie powiedzieć, ze tendencja idzie w stronę zeświecczenia społeczeństwa. Jednymi osobami, które maja z tym problem są politycy. Nikt im nie każe chodzić na pasku biskupów. W polskim społeczeństwie ortodoksyjnych katolików jest jakieś 30% i ta liczba wraz z wykruszaniem się starszych pokoleń będzie jeszcze mniejsza. To, że większość siedzi cicho wnika z innego problemu, Polacy nadal nie rozumieją pojęcia społeczeństwa obywatelskiego i niechętnie korzystają z narzędzi prawnych, choć jest coraz więcej procesów przed europejskimi trybunałami, które polscy obywatele wygrywają.
Mentalność, a więc i forma religijności zależy w dużej mierze od pochodzenia społecznego. Polski Kościół jest przaśny, bo jak to powiedział mój znajomy ksiądz mający w nazwisku von i kilka zamków nad Loarą: ale nam się chłopstwo rozsiadło w Episkopacie.
(28 maja 2010 r., 15:49:44)
, którą zmyślnie wchłoną i wykorzystał, podobnie jak chrześcijaństwo w Europie. Trudno jednak stwierdzić, ze z tego powodu ludzie Ci to poganie, sprzeniewierzający się buddyzmowi. Ewolucje w spojrzeniu na tradycyjną „religię” Tybetu widać szczególnie w oświadczeniach Dalajlamy.
Polskie społeczeństwo jest przecież społeczeństwem monokulturowym, inność zawsze budzi niezdrową ciekawość. Spacerując po ulicach Bombaju w stroju krakowskim zapewne narazimy się na ciekawe spojrzenia. Zawsze mam przed oczyma sytuację, w której dziecko jadące tramwajem mówi: mamo patrz murzyn. Człowiek jest z natury gatunkiem nietolerancyjnym, wrogo nastawionym do innych przedstawicieli swojego gatunku, nie zależnie do religii, którą wyznaje. Polska jest dziś demokratycznym państwem prawa, dającym swoim obywatelom szereg narzędzi prawnych, które służą realizacji m.in. wolności i praw zawartych w konstytucji. Praktyka społeczna uległa wielkiej zmianie, rzekłbym rewolucji. Swoboda obyczajowa, swoboda
(28 maja 2010 r., 15:49:11)
Na wstępie chciałbym przeprosić za błąd – słowo Polska pada w tekście dwa razy. Z zestawienia porównawczego, wynika, ze Polska to ostoja tolerancji religijnej porównując jej sytuacje społeczną z sytuacją chrześcijan, czy muzułmanów w Indiach. Choć nie ma mowy, abym uznał, ze hindusi są nietolerancyjni, po prostu są na takim, a nie innym poziomie rozwoju społeczno-państwowego, ze ideologie skrajne i szowinistyczne cieszą się w śród nich dużym poparciem. Piszesz o ich pogłębionej refleksji religijno-filozoficznej, a to według mnie absurd, ponieważ zarówno Tybetańczycy jak i Hindusi to w dużej mierze analfabeci. Ich religijność podobnie jak nasza, polska jest silnie zrytualizowana i wyrażana jest raczej najstarszym pragnieniem: daj mnie zabierz jemu. Wystarczy wskazać na poglądy ludu i wyjdzie, że populacja świstaków powinna być niewiarygodnie liczna, bowiem to w nich ponoć odradzają się ludzie chciwi. Buddyzm tybetański jest przecie niewiarygodnie silnie przesiąknięty tradycja bon
(27 maja 2010 r., 20:17:48)
pewne kwestie, ale i tak wielu innym będziesz ulegał, a nawet popierał. Nie wiem jakim, ale mogą być różne: strój, poglądy religijne, polityczne, rodzaj pracy... itp. Każdy ten element msi się zetrzeć z kontekstem filtra religinego katolickiej Polski. Albo wychodzi to pozytywnie i kontynuujesz to bez kontrowersji społecznej, albo nie. Widzisz, ja m.in. wykonuję tatuaże artystyczne... i akurat na taką profesję nałożony jest taki filtr. Dla katolików tatuaż jest "be", a osoba go wykonująca służy złemu... ... wszystko sprowadza się do dziwacznej mentalności zakorzenionej w takiej a nie innej religii, która daje jej mocną podbudowę, fundament ideologiczny.
(27 maja 2010 r., 20:12:34)
Torque... słowa o Polsce padają w artykule 5 (słownie pięć) razy. Myślę, że dość wyraźnie artykuł odnosi się do katolicyzmu w realiach Polski, ale jęsli tak czytasz, jak napisałeś, to cóż... Wskazując na przytoczone przeze mnie religie, dobrze by było gdybyś wskazał na nie w właśnie w kontekście naszego kraju. Jak funkcjonują one tutaj i jak są postrzegane przez katolików. A co do tego ile hindus, czy tybetańczyk wie o swojej religii to wierz mi - wie więcej niż przeciętny katolik o uwolnieniu Barabasza. A zwłaszcza chłop, dla którego religia ma większe znaczenie niż dla zwykłego intelektualisty. Polski chłop nie będzie wiedział, czym był I sobór, natomiast każdy buddysta będzie wiedział o I "soborze" buddystycznym - taka to różnica. Tym nie mniej mówmy o Polsce. Katolicyzm jest ok, protestantyzm dziwny, ale religie bardziej odległe są... sektami, dziełem zła i szatana... tak to funkcjonuje w polskiej mentalności. Nie koniecznie musisz to dostrzegać, jeśli tylko udaje ci się omijać
(27 maja 2010 r., 14:33:46)
Odnośnie zarzutu, ze dyskusja się rozjeżdża to jest on według mnie chybiony, albowiem komentowany artykuł jest nieprecyzyjny i ogólnikowy. Słowo "Polska" pada jedynie w jednym zdaniu, więc trudno wywnioskować, ze dyskusja zawęża się tylko do polskiego katolicyzmu. Wydaje mi się, ze osią poruszonego przez Ciebie problemu, jest słoność do tolerancji, a w zasadzie jej braku, który zarzucasz właśnie katolikom. Ja takowego szczególnego braku tolerancji nie widzę i wskazałem na stosowne przykłady oparte o religie wskazane w artykule. Nie wiem jaki związek ma patriotyzm lokalny z ideą wielkich Indii dla hindusów. Wspomniałeś o kwestii wiary i o tym kto ma o niej jakieś tam pojęcie. Zaręczam Ci, ze typowy hindus, czy ,mieszkaniec Tybetu ma o swojej "religii" takie samo pojęcia, jak polski chłop o uwolnieniu Barabasza. Pisałem już kiedyś o tym w kontekście żalu Marii odnośnie charakteru imigracji z Maroka. Religijność tych ludzi jest przaśna, bo jej korzenie tkwią w kulturze wiejskiej. C.D.N
(26 maja 2010 r., 21:06:58)
tylko wspomnę, dlaczego piszę o katolicyzmie w Polsce: ponieważ jest to dominujące wyznanie w tym kraju, które uzurpuje sobie moc kreowania i wytyczania kierunku rozwoju narodu. Znam zaangażowanych katolików i znam np. zaangażowanych baptystów. Obie strony są skore do rozmowy, z tą różnicą jednak, że ze strony baptysty nie ma tej nachalności i swego rodzaju... hmmm.... nazwałbym to "postawy rozstrzygającej". Jeśli jest się wyznacą religii, która twierdzi, że jest jedynym strażnikiem pełni, tzw. depozytu wiary, to ta postawa raczej nie dziwi. Tak więc rozmawiajmy... o Polsce, tu i teraz.... nie 100 lat temu, nie w Indiach... tylko tu i teraz.
(26 maja 2010 r., 21:02:25)
Ok, Torquemada, nie wiem czy widzisz, ale temat się rozjeżdża. Artykuł dotyczy polskich realiów. Kościół (w ogóle) ma swoje ramy i zasady. Wizja ich funkcjonowania w Polsce jest treścią artykułu. Piszesz o hinduskich nacjonalistach, neonazistach, kastach... a ja piszę nie o patriotyzmach lokalnych, ale o religii. Religii w czystej formie - nazwiesz to fundamentalizmem, ok. Nie piszę o ludziach, którzy raz na rok pójdą postać w kościele. Piszę, o tych, dla których sprawy ich wiary są ważne. Tak się nieszczęśliwie jednak składa, że większość z tych zaangażowanych nie ma jasnego pojęcia w co wierzy. Kontynuuje sięgające dzieciństwa formułki, które filtrując przez swoje pojmowanie i rozumienie stara wcielić w dojrzałe życie. Wspólnym mianownikiem jednak jest jednak rdykalność - widzenie świata w kolorach "my-oni" i wszystko to o czym pisałem. Pisanie o dyskusjach, sporach, czy rozłamach w samym kościele, czy nawet o różnicach międzywyznaniowych nie dotyczy wg mnie tego artykułu. Nawiasem
(26 maja 2010 r., 13:59:55)
Jasna droga dla ekumenistów? Mnie wydaje, ze dla fundamentalistów. Kościół ma rożne twarze: jest ks. Boniecki i jest Rydzyk, tak więc nie ma jednego kościoła i nie ma stypizowanych wiernych. Nie wiem czy znasz obecny konflikt dotyczący in vitro w Polsce i podział jaki niesie on w samej strukturze Kościoła. Warto tez wspomnieć o stosunku biskupów niemieckich, francuskich do polityki JPII i jego następcy. Z tym jest naprawdę różnie. Kościół zasklepia się w sobie, bo jego apokaliptyczna wizja świata, oblężonej twierdzy skłania go, aby swoją przyszłość budować na mocnych fundamentach, czyli na fundamentalistach. Nie bez powodu wskazałem na tę encyklikę, bo zamroziła ona między innymi dialog z Ortodoksyjnym Kościołem Koptyjskim.
Wskazałeś, ze to głównie winna hierarchii - struktura monarchii teokratycznej nie wpływa korzystnie na dialog. Ciekawe jednak jest to, ze wyjątkowo agresywne, ksenofobiczne i obskuranckie są kościoły reformowane, w których istnieje daleko posunięta demokracja.
(26 maja 2010 r., 13:48:00)
Odnośnie Hindusów to polecam prześledzić dzieje ruchu nacjonalistów hinduskich. Niemieccy neonaziści to przy tych panach grzeczni chłopcy. W kwestii hinduizmu i karmy ograniczającej wolność osobistą, to wynikający z tej religii system kastowy, jawnie w nią godzi (przymus wykonywania określonej pracy itd.). Zresztą depcze on także równość wobec prawa. Na czym polega moja pomyłka w zakresie pojęcia karma w ujęciu religii hinduistycznych?
Odnośnie shintoizmu - nie wiem czy buddyzmu zen - warto prześledzić dzieje armii cesarskiej i jej zbrodni. W kwestii Tybetu i buddyzmu, to jak mnie pamięć nie myli to buddyzm rozwijał się ze względu na przychylność władzy, wynikającej z sankcjonowania feudalizmu i rozwoju kultury (pisma) czyniąc to oczywiście w "pokojowy" sposób.
Mój pogląd dotyczący relacji Kościoła do postępu, nie rehabilituje K. w żadnej mierze, jedynie wskazuje, na stały proces upadku jego władzy - od sporu o inwestyturę po "więźnia Watykanu".
(25 maja 2010 r., 21:25:34)
Kościół, jeśli chodzi o naukę, pozornie rozwijał i popierał postęp Europy, ale skrycie go hamował. Na tyle go popierał na ile pasował on do jego wizji. Jeśli nie, wrzucano na index, grożono piekłem i koniec.
Właśnie deklaracja Dominus Jesus adekwatnie oddaje stanowisko katolicyzmu do świata zewnętrznego. Wydano ją m.in. z powodu pojawiania się niewłaściwych tendencji w interpetowaniu pojęcia ekumenizmu i tekstów soboru watykańskiego II. Miał stanowić jasną drogę dla katolickich ekumenistów. Wierni... są jacy są. Mówię o tych, którzy utożsamiają się z Kosciołem i popierają jego drogę. Reszta...? Hmm, katolikiem jest się z wiary, a nie z urodzenia, więc pomijam tą resztę.
(25 maja 2010 r., 21:20:10)
Heh... Torquemada... "Joshua" to chyba tak z "amierykańska" masz naleciałość :) Jak już piszesz to pisz Jeszua... Jeszua bar Josef. Co trzeba przyznać katolicyzmowi, to to, że w pewnym sensie przejął po Żydach patrzenia na świat na zasadzie "my-oni". Prześledź dzieje kościoła, oficjalne dokumenty, to zrozumiesz dlaczego niekatolicy, oficjalnie "bardzo kochani", byli jedynie obiektem, który albo można było wcielić w swoje szeregi, albo wręcz wytępić bez żadnej litości.
Nie idealizuję np.hindusow, buddystów, jednak oni przynajmniej nie robią tego z "kocham cię" na ustach.Nie ma tam kapelanów, którzy mówią miłujmy nieprzyjaciół, a jednocześnie święcą działa i pojazdy bojowe.Tam nazywają rzeczy bardziej po imieniu. Odnośnie karmy, to nie chce mi się tego tutaj rozwijać, ale "trochę" się mylisz w jej pojęciu. Poza tym gdzie to narusza wolność osobistą. Heh, w katolicyzmie podobnie można spojrzeć na "wszechwiedzę" Boga. Jeśli wie co zrobisz, co będzie,to jaką rację bytu ma wolność człowieka
(25 maja 2010 r., 18:18:56)
Dep, gdzie nie spojrzeć kamienie. Na co niektóre potrzeba aż hydrokolonoskopii :)
(25 maja 2010 r., 16:55:27)
Historia pokazuje jednak, że te same namiętności targają hindusami i buddystami, chrześcijanami, czy muzułmanami. Wszyscy jesteśmy łasi na cudze, wszyscy mamy swoje za uszami. Europejczycy stali się prymusami,ale zawdzięczają to rozwojowi nauki i techniki,których ten nieszczęsny katolicyzm, jakoś nie mógł wyhamować. Fajnie jest również spojrzeć na tolerancję przez pryzmat wojny 30-letniej i naszej romantycznej wizji tych dobrych, tolerancyjnych protestantów. Nie widzę pomiędzy nami żadnych różnic w kwestii słoności do nietolerancji. Toatlistyczne? Może lepiej totalitarne, bo taki termin stworzył Mussolini. Mam pewne wątpliwości: czy hinduizm jest totalitarny? Człowiek nie ma wolności osobistej, bowiem rządzi nim karma - suma uczynków z poprzedniego wcielenia, która determinuje jego przyszłe życie. A co z niedotykalnymi? Co by nie powiedzieć o katolicyzmie, to jednak chrześcijaństwo daje człowiekowi prawo do grzechu, wolności. Najgorsi sa neofici.
(25 maja 2010 r., 16:25:40)
Widze, ze lubisz generalizować. Nie jestem katolikiem, ale nie przeszłoby mi przez myśl, ze większość katolików traktuje inne wyznania jak sekty. Jest pewnie sporo takich w Polsce, ale Polska to nie pępek świata. Nie wiem, może ta większość wypłynęła w jakiś badaniach socjologicznych, których źródło gdzieś Ci umknęło.
W kwestii ataków Kościoła, to trochę jak z gadaniem starej baby. Poględzi taka, a i tak większość robi swoje. Kościół w Europie ma znikome znaczenie, może dlatego krzyczy coraz głośniej. Odnośnie cytatów z Biblii na temat tego co powiedział Joshua, to jesteś katolikiem. Cytaty podane przez Ciebie odnoszą się do opinii ich autorów na temat tego co według nich ogłosił mesjasz. Co ten ostatni powiedział to Bóg raczy wiedzieć :)) W kwestii tolerancji a idąc dalej ekumenizmu, to K.K. uczynił wielki postęp Encyklika Dominus Jezus, jest jednak wyraźnym regresem w tym procesie. Wspominasz hindusów, buddystów jako tych tolerancyjnych.
(24 maja 2010 r., 23:13:23)
maria: hehe, dobre, dobre, może bardziej w kamienie nerkowe :)
(24 maja 2010 r., 18:24:13)
A w Kamień Filozoficzny? :)
(24 maja 2010 r., 16:42:41)
jadzio: ja słabej wiary jestem i nie wierzę w te kamienie :).
(24 maja 2010 r., 07:47:33)
Depeche... jak napisała już Maria:
"Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą".
Łk 19:40
(24 maja 2010 r., 07:46:27)
czytamy i słuchamy w kościele jest już "przerobioną" i zinterpretowaną w subiektywny sposób treścią. Nie koniecznie bliską samemu Jezusowi. Mamy więc dwie strony. Jedną duchownych dbających o interesy i żądze i żerujących na władzy jaką daje władza nad duszami. Drugą stronę stanowią liczni wierni (też nie wszyscy), którzy intuicyjnie wyczuwają duchową atrakcyjność, ba, nawet wielkość Jezusa i jego nauk. W tym gronie jednak znajdują się jeszcze ci co bardziej zaangażowani, którzy chcąc szerzyć tą wyczuwaną wielkość, zapatrzeni są jak w "świętą krowę" w instytucję kościoła i jego metodami próbują ją "głosić". Niestety skutek bywa odwrotny.
(24 maja 2010 r., 07:41:02)
Alben: nikt nie podziwia chrześcijańsich przedsięwzięć, bo są "pieniędzmi szyte". Natomiast u arabów wiele, ale to wiele wynika z idei. Kiedy kto mi mówi "Bóg i tak cię kocha", nie irytuję się od razu. Irytuję się dopiero wtedy, kiedy mówię, że nie wierzę w Boga, a ktoś dalej swoje: "Bóg i tak cię kocha". Nic, tylko zdzielić w taki zakuty łeb. Kultura i duchowość wschodu, wracając do wcześniejszego zdania, są o wiele bardziej duchowe. Ludzie i kultury państw nie są idealne, ale mówię tu nawet o samych tylko religiach. Katolicyzm bazuje na niewytłumaczalnych sprzecznościach, które musi ratować dogmatami, że już o teorii wszechmocy i absolutności Boga nie wspomnę. Ratuje go chyba tylko to, że wierni nie rozumieją wielu pojęć z dziedziny teologii i filozofii. W takiej sytuacji nie musi się mocno starać o logikę swych doktryn. Z drugiej strony ludzi, europejczyków, zaznajamiano od dzieciństwa z Jezusem i wydaje się on być im najbliższy. Osobiście, uważam go za wielkiego człowieka. To co
(24 maja 2010 r., 01:13:29)
Dep, taki jeden powiedział, że "nie będzie łatwo ale będzie warto" bo "jak ludzie nie będą mówić to kamienie przemówią".
(24 maja 2010 r., 01:09:36)
alben&jadzio: powiem tak, wszelkie dyskusje na ten temat są jałowe, niestety. Przekonanego nie przekonasz. Moim zdaniem religie wymyślono po to, by w prosty sposób sterować ludzkimi umysłami. To najłatwiejszy sposób, obiecana nagroda, nic tak nie motywuje. A co do wiernych, to ilu z wierzących tak naprawdę stosuje się do biblii? 5%, 10%. Patrząc na dzień powszedni nie więcej.

Co do religijności arabów, to wszystko, może większość związana jest biedą, tak samo zresztą jak w przypadku chrześcijaństwa.

Temat złożony i szeroki.

Jadzio: Co do tych ubezwłasnowolnionych, to powiem Ci, że wszystko kwestia danej jednostki. Ale zgadzam się z Tobą, panuje przyzwolenie na to, co robi Kościół, Władza itp. Cóż, chcesz być Don Kichotem? Mogę być Twoim wiernym giermkiem Sancho Pansem. Ale czy to coś zmieni? Nic, bo tak jest najłatwiej :(.
(24 maja 2010 r., 00:34:36)
Chodzi mi o okres powojenny:). Uważam że czuję sie katolikiem, czuje łączność miedzy innymi i jest oki. Potrafie powiedzieć że coś mi sie nie podoba i czasem mówię to. Generalnie nie wiem jak to jest żyć bez Boga. Ja naprzykład nie potrafił bym przestać rozmawiać z Bogiem. Ile lat ma twoja córka?? Świadomość jest adekawatna co do wieku. Jadziohal napisz o ile zmieniło się twoje życie od kiedy spaliłeś za sobą mosty i czy jest lepiej?? Powiem tak, rozmowa się rozkręciła, rozmawiamy tylko o WIERZĄCYCH, KSIĘŻACH, WŁADZACH KOŚCIOŁA, a tak troche pomineliśmy sedno, nikt nie napisał poporstu że nie wierzy w Boga. Skoro nie wierzysz to dlaczego drażnią cie sytację "Bóg Cie kocha" Skoro twoją pewnością jest że go tak naprawdę nie ma??Jadziohall, napisałeś że podziwiasz kuturę bliskiego wschodu. Zazdroszczę arabom religijności, podziwiam wręcz ich za to, dlaczego nikt nie podziwia chrześcijańskich przedsięwzieć?? współczesnych i pozytywnych, pomimo iż są w nienajgorszej sytacji.
(24 maja 2010 r., 00:05:29)
Depeche... a jacy są ci, któzy pozwalają hierarchom na to co jest teraz? Mi kojarzy się to z tłumem zubeznowłasnowlnionych ślepców.
1 - 25 z 35 komentarzy12Następna
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
11 kwietnia 2010 r.
12 lutego 2012 r.
924
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat