Dodano: 19 kwietnia 2009 r., 20:47:01
Ostatnia aktualizacja: 19 kwietnia 2009 r., 20:47:01
Tragiczny koniec wycieczki do Australii...
Dwoje turystów, Anglik i Włoszka, zginęli w wypadku samochodowym, który miał miejsce w ubiegłą sobotę na Wyspie Frasera - największej na świecie piaskowej wyspie leżącej na wschodnim wybrzeżu Australii.
Jedenaścioro młodych europejskich turystów, z Wielkiej Brytanii, Szwecji, Norwegii i Włoch, jechało samochodem terenowym po plaży, kiedy nagle kierowca gwałtownie skręcił, chcąc ominąć podpływającą falę. Stracił panowanie nad autem, które kilkukrotnie przekoziołkowało, wyrzucając niektórych pasażerów na zewnątrz. Dwoje zginęło na miejscu. Reszta, z mniejszymi i większymi obrażeniami, także kręgosłupa, trafiła do szpitala.
Wypadek ten nie jest pierwszym, do którego doszło w tym miejscu. Przez ostatnie 6 lat naliczono ich ok. 120. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że turyści zachowują się bardzo nieroztropnie podczas tego typu przejażdżek. Piasek na plaży jest bowiem bardzo zdradliwy, szczególnie podczas przypływu.
Austalijska policja nie potwierdza, że przyczyną wypadku była nadmierna prędkość, śledztwo jest w toku. Wszystko wskazuje jednak na to, że na australijskich plażach staną wkrótce tablice z ograniczeniem prędkości.