Rodzaj: Recenzja
Dodano: 24 października 2011 r., 08:45:30
Region: Świat > Europa
Ostatnia aktualizacja: 24 października 2011 r., 08:45:30
Under the Dome - „Over the Pond”
okładka płyty
Dla słuchacza, który zna Under the Dome z wcześniejszych dokonań, ten album może być zaskoczeniem.
Kilka lat temu, przy okazji jednej z moich recenzji, pisałem o tym, że coraz więcej ignorantów wokół nas. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Niestety na gorsze. Biorąc niejako „na tapetę” moje „podwórko” w postaci muzyki elektronicznej, napotkamy nie tylko recenzentów, których wiedza (oględnie mówiąc) kończy się na Wikipedii, ale też całe grono młodych „poważnych” dziennikarzy wrzucających do wora z etykietą „muzyka elektroniczna” wszystko, co tylko ma jakikolwiek związek z tego typu twórczością. „Kwiatki” w stylu: Boy George na festiwalu muzyki elektronicznej w Gdańsku, są coraz częstsze.
W tym miejscu mała dygresja. Gdański festiwal to tak naprawdę impreza techno. Powstaje pytanie, czy techno to jeszcze muzyka elektroniczna, czy już nie? Według mnie nie, ale to temat na osobny artykuł.
Na szczęście, w świecie muzyki elektronicznej działa wiele ambitnych artystów, choć trzeba przyznać, że dotarcie do nich wymaga coraz więcej wysiłku. Mylenie pojęć przez nierzetelnych i niedouczonych publicystów nie ułatwia zadania. Nie ukrywam, że nazwa Under The Dome może kojarzyć się z twórczością Stephena Kinga (jedna z wielu jego powieści), jednakże pod tym szyldem „ukrywa się” także dwóch Brytyjczyków (Grant Middleton, Colin Anderson) związanych od lat z klasyczną muzyką elektroniczną. Szczegółów historii grupy nie znam, ale nie sądzę, aby proza Kinga była inspiracją do takiej a nie innej nazwy zespołu.
Płyta Over the Pond to połączenie co ciekawszych fragmentów z dwóch godzinnych setów granych przez zespół w audycji radiowej Chuck van Zyl's Star's End w Filadelfii 14 września 2003 roku, między 2-gą a 4-tą w nocy. Asceza dźwiękowa opanowuje słuchacza już od otwierającego utworu The Rhode Ahead - subtelnej i błyskotliwej kompozycji zbudowanej tylko i wyłącznie z brzmień elektrycznego pianina. W kolejnych kompozycjach pojawiają się oczywiście ciekawe sekwencje o berlińskim (berliner schule) rodowodzie, przeplatane co i rusz zaskakującymi melodyjnymi wstawkami, ale ambientowy minimalistyczny klimat będzie towarzyszył potencjalnym słuchaczom już do końca. Ubogość barw nie jest tutaj żadnym mankamentem (oprócz typowych syntetycznych brzmień usłyszymy gitarę i wspomniane pianino), wręcz przeciwnie. Muzyka przenosi w lata 70-te XX w., zaskakująco uspokaja i pozostawia przedziwne uczucie, że im mniej, tym lepiej.
Przy słuchaniu opisywanej płyty nasuwają się nieuniknione skojarzenia z dokonaniami Tangerine Dream i Briana Eno. Jednakże to, co Under the Dome serwuje na krążku jest dalekie od naśladownictwa. Artyści kroczą własną ścieżką. Ścieżką wielowarstwową (połączenie retro, melodyjnej muzyki elektronicznej, ambientu i szkoły berlińskiej) i fascynującą, ale też trudną dla niewprawnego ucha.
Ocena autora:
Komentarz autora:
artykuł pochodzi z portalu: www.wywrota.pl
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
14 lipca 2009 r.
Wczoraj
3726
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat