Kategoria: Offtopic
Rodzaj: Felieton
Dodano: 04 maja 2010 r., 00:09:56
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 04 maja 2010 r., 00:09:56
Urojony indywidualizm
Czy masz czasem wrażenie, że ludzie dzielą się na dwa rodzaje: TY i wszyscy inni? Pocieszę cię, ja też tak mam. W takim razie, czy to dowód na naszą oryginalność, czy na naszą tuzinkowość?
W pewnym miasteczku mieszkał wójt, któremu przydarzył się nie miły wypadek. Złamał obie nogi tak dotkliwie, że już do końca życia musiał używać kul. Czuł się z tego powodu trochę nie swojo więc zgromadził mieszkańców na rynku i ogłosił powszechny obowiązek chodzenia o kulach dla wszystkich bez względu na wiek. Mijały lata a ludzie z owego miasteczka coraz bardziej przyzwyczajali się do owej niedogodności. Tak też chodzenie o kulach przerodziło się w nawyk przekazywany z pokolenia na pokolenie. Po wielu jednak latach pewien młodzieniec uznał zwyczaj ten za głupotę i postanowił położyć jemu kres. Pragnął udowodnić, że używanie kul tylko utrudnia życie i że spokojnie można odejść od tego zwyczaju. Kazał wszystkim mieszkańcom zgromadzić się określonego dnia na rynku. Młodzieniec pragnął na oczach wszystkich odrzucić kule i przemaszerować o własnych tylko nogach przez plac rynkowy. Tak też się stało. Kiedy wszyscy mieszkańcy zgromadzili się w umówionym miejscu i cały zgiełk rozmów zamilkł, młodzieniec wyszedł na środek placu, odrzucił kule, zrobił krok i… upadł.
Mieszkańcy rozeszli się do domów. Jak chodzą? Wciąż o kulach.
Do napisania poniższego felietonu skłoniła mnie wypowiedz, a raczej uszczypliwa uwaga, mojej znajomej, na temat pewnego sformułowania jakiego użyłam. Chodziło mianowicie o zwrot: „typowa kobieta”, „typowy mężczyzna”. Moja oponentka mocno przeciwstawiła się tym określeniom, uzasadniając swój pogląd tym, że wszyscy jesteśmy indywidualnościami a typowy mężczyzna lub typowa kobieta pretendować mogą tylko do miana zwierzęcia jakiegoś, ale nie człowieka. Wypowiedz ta siedziała mi w głowie, natrętnie zakłócając spokój i zmuszając do przemyśleń z którymi chcę się z Wami podzielić. Nieszczęsną przypadłością filozofa jest nie tylko zadawanie pytań, to bowiem robią dzieci dopóty, dopóki wierzą we wszechwiedzę dorosłych. Nieszczęsną rolą filozofa jest szukanie odpowiedzi na pytania wynikające z faktu istnienia procesu potocznie zwanego życiem.
Co znaczy słowo typowy?
Najprostsza definicja jaką znalazłam, słowa „typowy” zamyka się w czterech odnośnikach:
• odpowiadający pewnej serii przedmiotów, ludzi, zjawisk, będący ich przedstawicielem,
• zawierający cechy charakterystyczne dla danego typu,
• często spotykany, znamienny,
• wykonany według określonego wzoru, modelu; standardowy.
Jak by na to nie patrzeć, należymy do gatunku zwanego: typowi ludzie, którzy dzielą się na typowych mężczyzn i typowe kobiety.
Skazani na typowość
Możemy walczyć i uparcie twierdzić, że jesteśmy indywidualistami. Możemy zżymać się i jeżyć na samo słowo: typowy, typowa ale nie zmieni to faktu że typowi po prostu jesteśmy. Część naszych cech i to zarówno tych fizycznych jak i psychicznych jest typowa dla gatunku jaki reprezentujemy. Całe szczęście zresztą, bo inaczej nie byłoby pewności gdzie nas zakwalifikować już w momencie narodzenia. To przecież nie gdzie indziej jak właśnie na sali porodowej dokonuje się pierwszy akt „utypowienia”. Lekarz bądź położna stwierdza, że narodziła się dziewczynka bądź chłopiec. Już za naszego życia płodowego zostajemy określeni jako „człowiek”, nie po to przecież żeby zabrać nam indywidualność, lecz po to żeby rodzice mogli czekać na nasze przyjście z wózkiem a nie z korytkiem, kojcem lub dziuplą.
Indywidualności szukaj w swojej duszy
Co nas zmusza do poszukiwania indywidualności? Czemu nie godzimy się na typowe człowieczeństwo, kobiecość, męskość? Czemu słowo typowy kojarzy nam się z czymś uwłaczającym?
Myślę że sporo zależy od tego na ile możemy sobie pofolgować z faktami. Dyskutowanie z biologicznymi uwarunkowaniami byłoby z góry skazane na klęskę. Możemy twierdzić, że nie jesteśmy typowymi: kobietą, mężczyzną, człowiekiem, bo widzimy uszami a słyszymy nosem, ale nie dowiedzie to naszego indywidualizmu. Co najwyżej dowiedzie to naszej głupoty a poczucie bycia głupcem jest równie dla nas bolesne, co bycie typowym. Gdzie zatem szukamy naszej indywidualności? Szukamy jej w cechach charakteru, a już najbardziej w sprzeciwie wobec natury.
Ukłon w kierunku natury
Prawdziwa indywidualność nie krzyczy. Prawdę, którą posiada skrywa głęboko w sercu, bo upowszechnianie nie jej ma najmniejszego sensu. Krzyczymy tylko wtedy, kiedy czujemy się słabi. Krzyczymy, kiedy pragniemy zagłuszyć swoją naturę. Co mi z tego, że będę zwalczała mężczyzn i oficjalnie ogłoszę, że rezygnuje z poniżającego mnie prawa do macierzyństwa. Co przyjdzie mojemu mężowi z tego, że nagle uzna za wysoce poprawne odwrócenie ról. Wyśle mnie do pracy a sam, ot tak dla samej ideologii, będzie ubiegać się o tzw. macierzyńskie i wstawi sobie implanty aby karmić piersią.
Nie twierdzę, że należy zgadzać się ze wszystkim co kryje się pod płaszczykiem słowa „przeciętny”. Bynajmniej, należy wciąż weryfikować i sprawdzać jego zasadność. Zupełną głupotą jednak, wydaje mi się uparta walka z tym, kim jesteśmy. Prawda jest taka, że życie nas weryfikuje i to bardzo szybko. Należymy do jednego stada, jednego gatunku i z tego powodu w jakiejś części jesteśmy tuzinkowi i pospolici.
Sądzę, że gdybyśmy z większym szacunkiem i pokorą patrzyli na prawidła rządzące przyrodą, pozbylibyśmy się większości problemów tzw. cywilizacyjnych. Dla mnie czymś fascynującym jest kotka, która przygarnia porzucone szczenię psa. Mało tego, jak na zawołanie pojawia się u niej pokarm potrzebny do wykarmienia małego nieboraka. Ja przepraszam tym razem wszystkie panie, ale serce mi się ściska kiedy słyszę kobiety, które rezygnują z karmienia ze względów estetycznych.
Myślę, że przeciwstawiając się naszej ludzkiej zwykłości i wciąż walcząc o prawo do odrębności i indywidualizmu szkodzimy tylko sobie samym.
Autor: Maria
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(22 maja 2010 r., 22:16:13)
Cezary, Sapfo napisał, że nie powinnam mieć pretensji o krytykę "do osoby (do Sapfo) z podobnym wykształceniem", bo sądzi chyba, że takową pretensję mam. Ja nie jestem dziennikarzem lecz filozofem. Nie wiem natomiast kim jest Sapfo, bo żadnych informacji w swoim profilu nie umieścił, ale coś tam sugeruje. Stąd też napisałam taki a nie inny komentarz.
(22 maja 2010 r., 21:09:14)
Wynika z tego, że nie jesteśmy dziennikarzami, bo nie mamy takiego wykształcenia. Bez sensu trochę...
(22 maja 2010 r., 16:38:22)
Czy wszystkie skorpiony to nałogowi dyskutanci?
Lekarz jest lekarzem, bo ma takie wykształcenie. Filozof również. To czy jesteśmy w stanie połączyć dwie autonomiczne sfery: ogólność praw intelektualnych i świadectwo zmysłów zależy od umiejętności zwanej władzą sądzenia.
Przestałam z tobą dyskutować, bo popadłeś w swoich dociekaniach w absurd i sprzeczność.
Nie wiem jakie masz wykształcenie, bo jesteś ANONIMOWY do bólu, nawet nic własnego nie opublikowałeś.
Interesuje cię dyskusja, czy walka celem dowartościowywania się? Jeżeli dyskusja to zapraszam na priva.
(22 maja 2010 r., 11:58:47)
Więc nie powinnaś mieć Mario pretensji o konstruktywną krytykę do osoby z podobnym wykształceniem, a tym bardziej sarkastycznie spławiać jej swoim poczuciem wyższości, które daje się odczuć w zasadzie każdej Twojej wypowiedzi. Podkreśliłam jedynie błędy, których nie powinien popełniać student...powiedzmy drugiego roku studiów filozofii.

A co do niej samej...lekarz nie jest lekarzem bo ma takie wykształcenie, jest nim bo leczy ludzi. Jeśli tego nie robi rdzewieje, traci uprawnienia i prędzej zrobi komuś krzywdę niż pomoże. Podobnie jest z filozofią. Fakt jest dyscypliną, jednak filozofem stajesz się przez sposób życia i sposób myślenia, nie przez to, że ukończyłaś studia tego kierunku i traktujesz innych per noga. W dodatku, niestety, w tej metodzie istnieje ryzyko spotkania kogoś kto będzie w posiadaniu podobnych kompetencji i mogą wyjść na jaw bardzo brzydkie, banalne wręcz błędy.


(08 maja 2010 r., 18:48:55)
:)
(08 maja 2010 r., 09:25:40)
zmienić otoczenie? :)
(08 maja 2010 r., 00:37:52)
Ze mną jest inaczej. Kiedy jestem sobą, mówią, że jestem inna, kiedy staram się dopasować do otoczenia, nie jestem już sobą . Ot, dylemat :)
(07 maja 2010 r., 23:19:06)
Rzeczywiście dyskusja jest jałowa, skoro filozofia jest dla ciebie sposobem życia. Dla mnie jest moim wykształceniem. Miłego wieczoru ffffilozofie.
(07 maja 2010 r., 23:02:34)
1.filozofia to sposób życia
2.jeśli bawisz się w postmodernizm to pamiętaj, że należy zachować zdrowy rozsądek bo inaczej zasłaniając się nim jak i relatywizmem nie dogadasz się z nikim
3.prawda do konsensus społeczny ni mniej ni więcej...reszta jest milczeniem
4.gratuluje śmiałości, braku skromności i przy takim braku spójności jakby nie patrzeć odwagi w nazywaniu siebie filozofem
6.wybiegu nie ma, nie widzę najmniejszego sensu w prowadzeniu dalszej dyskusji z kimś kto sam sobie zaprzecza w każdej kolejnej wypowiedzi w zależności od tego jak mu w danej chwili pasuje...brak konsekwencji zawsze można ładnie nazwać relatywizmem pojęciowym, a siebie postmodernistą ja to nazywam nie respektowaniem reguł konwersacyjnych Grice'a
7.indywidualista- byt, indywidualizm- idea
8.nie rozumieć ludzka rzecz
miłego wieczoru
(07 maja 2010 r., 22:31:47)
5. Dobro, Piękno, Wolność nie istnieje. Prawda nadal jest poszukiwana.
4. Uznaje za wybieg celem uniknięcia odpowiedzi.
3. Jestem filozofem.
2. Filozofia jest dyscypliną i posiada niezmienną definicję. Indywidualizm/lista to tylko cech, które dzięki postmodernizmowi podlegają pod zasadę relatywizmu pojęć.
1. nie rozumiem.
Poza konkursem: byt to nie idea a idea to nie byt.
(07 maja 2010 r., 22:22:40)
1. postawa liberalnego ironisty może być odpowiedzią na Twoje pytanie
2. ściśle stosujesz się do etymologii i bezpośredniego znaczenia słowa "filozofia", natomiast do indywidualności i indywidualizmu już nie - kolejna niekonsekwencja
3. daleko mi do robienia z filozofów idiotów i nie wiem gdzie się tego doszukałaś, ale najwyraźniej utożsamiając się z nimi sama poczułaś się osobiście dotknięta moją wypowiedzią dotyczącą felietonu za co bardzo serdecznie Cię przepraszam
4. co do samych powszechników jak i możliwości wyjaśniania nieredukowalnych idei za pomocą innych terminów wstrzymam się od wypowiedzi ze względu na potwierdzony przez Ciebie luźny stosunek względem ścisłości terminologicznej
5. a tak na sam koniec złośliwie...jeśli indywidualizm/indywidualista to idea/byt, który w Twoim mniemaniu nie istnieje to co właśnie z Prawdą, Dobrem, Pięknem i Wolnością, o której piszesz?
(06 maja 2010 r., 12:50:11)
Tym bardziej, ze teologia, a wiec religia jest bajaniem opartym na wierze, ze tak jest i proba mniej lub bardziej udolnego uzsadnienia. Tam, gdzie sie cos mocno kupy nie trzyma, ale jest niezbedne dla utrzymania calosci wstawia sie dogmaty.
(05 maja 2010 r., 23:27:29)
Filozofia to szukanie odpowiedzi na pytanie o byt i o to jak się rzeczy mają. Filozofia to szukanie odpowiedzi na pytanie: czym jest prawda, dobro, piękno, wolność, wzniosłość i wiele innych. Jest to szukanie odpowiedzi na fundamentalne pytania związane z życiem. Tak więc nie nie rób z filozofów idiotów.
3. Czy istnieje coś takiego jak indywidualista? Dla mnie, czegoś takiego nie ma, po prostu nie istnieje, dlatego indywidualizm i indywidualność stosuje zamiennie.
(05 maja 2010 r., 23:15:41)
Oczywiście, że ten felieton jest tylko i wyłącznie moją opinią na poruszony problem, ale:
1. Przytoczona historyjka nie ma na celu podkreślenia tylko i wyłącznie tego, że człowiek jest uwarunkowany kulturowo, bo to by było zbyt proste (jak dla mnie na przykład). To że kultura jest źródłem cierpienia wiemy, albo nie zdajemy sobie z tego sprawy. Mnie zastanawia jak żyć w zgodzie ze sobą (postać młodzieńca) ale bez buntu (postawa młodzieńca) wobec zakłamania, które ujawnia nam się, kiedy osiągamy coraz to wyższy poziom wewnętrznego rozwoju.
2. Filozofia to, jak sama nazwa wyjaśnia, umiłowanie wiedzy, a nie zadawanie pytań, prawda. Jeżeli ktoś powiedział, że religia odpowiada na pytania, których nie wolno zadawać to ja się pytam! po co w takim razie są dogmaty! Niech mi ten ktoś odpowie: czym lub kim jestem? Co istnieje poza ciałem? Co to jest tajemnica trójcy świętej? Czy bóg jest istotą, energią czy jeszcze innym jestestwem et cetera. Jak tego kogoś spotkasz to się spytaj ok?
(05 maja 2010 r., 19:07:49)
Obecnie panuje moda na bycie indywidualistą. Na siłę, żenująco i jak już pisałam wtórnie. Koło się zamyka problem sam się rozwiązuje.
Na sam koniec:
„Nieszczęsną przypadłością filozofa jest nie tylko zadawanie pytań, to bowiem robią dzieci dopóty, dopóki wierzą we wszechwiedzę dorosłych. Nieszczęsną rolą filozofa jest szukanie odpowiedzi na pytania wynikające z faktu istnienia procesu potocznie zwanego życiem.” Ktoś kiedyś napisał, że tak jak religia daje odpowiedzi na pytania, których nie wolno zadawać, tak filozofia zadaje pytania, na które nie można znaleźć odpowiedzi.

Jako, że felieton w założenia jest luźną wypowiedzią autora przeto nie oceniam merytorycznego braku spójności. W moim skromnym, subiektywnym mniemaniu.
(05 maja 2010 r., 19:05:45)
Historyjka, która przytaczasz dobitnie podkreśla siłę i wpływ z jaką norma kulturowa rzutuje już nie tyle na zachowania ile nawet na kondycję psychofizyczną człowieka. Natomiast w trzech ostatnich częściach miesza się już naturalizm z konstruktywizmem kulturowym. Niestety jedno z drugim się wyklucza. Z jednej strony mamy się godzić z automatycznym przypisaniem biologicznych ról zgodnych z płcią. Chwilę potem w celu szukania „indywidualności” (czyt. indywidualizmu) mamy sprzeciwiać się jednak naturze po to tylko, aby zaraz mimo wszystko na samym końcu, pokornie się jej podporządkować. Misz masz.
Co do urojonego indywidualizmu. Każdy z nas budując swoją nawet najbardziej zindywidualizowaną tożsamość czy to ujętą wewnętrznie czy też zewnętrznie korzysta z już zastanych kulturowych konstruktów. Sposób myślenia, sposób mówienia, sposób ubierania, sposób zachowania wszystko to moda, tendencja i wtórność. Jednym słowem kultura.
(05 maja 2010 r., 19:05:11)
"Czy masz czasem wrażenie, że ludzie dzielą się na dwa rodzaje: TY i wszyscy inni? Pocieszę cię, ja też tak mam. W takim razie, czy to dowód na naszą oryginalność, czy na naszą tuzinkowość?" - Nie ma w tym nic z oryginalności czy tuzinkowości. Jest to dowód na to, że istniejesz. Aby móc traktować samą siebie jako Podmiot musisz spełnić podstawowy warunek odniesienia się do tła jakim są Inni. Bez nich nie ma Ciebie. Jeden z elementarnych procesów psychologicznych.
Koleżanka popełniła niestety błąd formalny polegający na wymiennym stosowaniu słowa indywidualność, a indywidualizm. Tak jak pierwsze oznacza właśnie odrębny zespół cech charakteryzujących daną, konkretną, autonomiczną jednostkę, tak drugie jest już zupełnie inną bajką. Jestem indywidualnością, ale czy indywidualistką… baa oto jest pytanie. Niestety pojęcia te są stosowane zamiennie również w dalszej części felietonu, który niestety od tego momentu mocno się sypie.
(05 maja 2010 r., 02:11:13)
Właśnie o to mi chodzi, dokładnie.
(04 maja 2010 r., 22:39:40)
Bawiłam się indywidualizmem urojonym jak miałam lat naście, a teraz wolę być zwykła, przeciętna, miałka, tuzinkowa, et cetera i właśnie taka jestem, zwykła jak mój felieton. Kurde co za ulga, że nie muszę się starać nawet sama przed sobą. To kim jestem i tak jest i będzie nawet jeżeli jutro przyjdzie moi umrzeć, bo widzisz, to tak jak z wodospadem Niagara. Możesz go nazwać wątłym strumykiem, ale czy twoje zdanie pomniejszy jego wielkość? Chyba nie.
(04 maja 2010 r., 20:03:45)
Indywidualizm się ma albo nie... jeśli ktoś próbuje się nim "otulić" na siłę, to zazwyczaj wychodzi to żałośnie.
1 - 20 z 20 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
10 kwietnia 2010 r.
19 lutego 2012 r.
2804
Inne z offtopic
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska