Dodano: 17 grudnia 2010 r., 11:16:57
Ostatnia aktualizacja: 17 grudnia 2010 r., 11:22:21
Uśpiony naród
Chopin gdyby jeszcze żył,
toby pił.
(Stanisław Wyspiański, Wesele)
Człowiek by się chciał uwolnić od polityki, bo to zawsze brudny jest interes, ale nie może. Ciężko być cicho, gdy się widzi nieprawość, choć często wydaje się, że milczenie jest najlepszą reakcją, bo w końcu los, bóg, przeznaczenie, czy nie wiem co ustaliło z góry, że tak ma być i już. Ale wspomnę com widział, com słyszał, bo historię wciąż się zakłamuje, a trzeba z tym skończyć. Sam się uczyłem z podręczników, w których była tylko wygodna prawda i wciąż boli mnie to, że uczony byłem kłamstw, łatwiejszej historii, a prawdę tak dobrze skrywaną musiałem szukać sam.
Prawdy Polska nie zna wciąż. Wielu wierzy w tą fałszywą historię, a dzisiaj media wspomagają jej tworzenie. Polacy są wciąż uśpieni, przez chochoła grającego na skrzypcach z drewna. Kiedy Polska się obudzi? Kiedy zwycięży? Kiedy spełnione zostaną postulaty walczących bez przemocy, ale wciąż ginących stoczniowców, czy polityków? Itd., żal zadawać te pytania, tym bardziej, że nikt nie odpowie na nie.
Oto teraz obchodzone są rocznice wydarzeń grudniowych. Zaczęło się w Gdańsku, najwięcej zginęło w Gdyni, walczyli w innych miejscach. 17 grudnia jak co roku pod pomnikiem Poległych w tych wydarzeniach, przy Stoczni Gdynia odbywa się apel. Tego dnia, w roku 2010 zjawia się nowy prezydent polski Bronisław Komorowski. Stoczniowcy stoją za barierkami i zastanawiają się, czemu ich odwiedził ten człowiek?
Bronisław K. zaczyna przemówienie. Rozpoczyna się zagłuszanie, gwizdy. Zostają uciszeni, ale przecież mają prawdo do własnego zdania. Od 40 lat walczą o lepszą Polskę, a teraz, co oni widzą? Bratanie się Jaruzelskiego z panem K. jest dość śmiesznym posunięciem, ale wystarczająco oburzających dla tych, którzy pamiętają. K. przemawia dalej, jedna pani nie daje się uciszyć. Krzyczy: „Niech żyje Jaruzelski, Niech żyje Jaruzelski, twój brat!” Komorowski udaje, że nie słyszy, udaje pobożnego, odmawia Ojcze nasz. Kończy, słychać kolejne wrzaski. Stoczniowcy nie są zadowoleni.
Bronisław K. opuszcza miejsce apelu. Słychać wrzaski skierowane w jego stronę: „Zdrajca, Putin!”. Wypędzają go jednocześnie napierając na samochód. Wcześniej słychać oburzenie: „Niech jeszcze Jaruzelskiego zaproszą i Kiszczaka!”. Jeden zakapturzony wrzeszczy, że mają kręcić morderców, a nie ich. Krzyczą na dziennikarzy: „To tvn, oni oszukują, oni kłamią!”. Reporter chodzi i prosi o komentarz, wszyscy odmawiają. Jak brać to brać! Wspólnota.
Na teren nie wpuszczono wielu działaczy Solidarności. Pozostali za barierkami wraz ze swoimi kolegami i koleżankami z dawnej pracy. Nic się nie zmieniło, stoją tam, gdzie stali, a władza odgradza się od nich. Wieniec składa między innymi Zarząd Stoczni Gdynia. „Zarząd? No proszę, Stoczni nie ma, ale Zarząd mają!” oburza się ktoś w tłumie. Takie absurdy to tylko w Polsce. Powiało zimnym wiatrem, minus 17 stopni. Przechodzą dziwne myśli „Czyżby komuna wróciła? Przecież dzieci komunistów dorwały się do władzy, kto naprawdę rządzi Polakami?”
Wracam do domu, patrzę w telewizor. Oglądam relacje, komentarze. Pokazuje się tylko przemówienie prezydenta, ktoś tam zgodził się opowiedzieć. Pani postrzelona w tamtych latach, ledwo mówi, płacze, odszkodowania nigdy nie dostała… I już, tyle nagrywali, ale nie pokazali. Bo i po co?
Kończy się ciężki rok 2010. To, co się zdarzyło w tym roku w istocie jest spowodowane dziadowską polityką, ale odkąd sięgam pamięcią w wolnej Polsce nie było za wiele chwil, momentów, bo i nawet nie lat, gdy było w miarę lepiej. Zazwyczaj było dziadowsko. A rząd, władza ponosi odpowiedzialność nie tylko za to, co się zdarzyło, ale i za to, że utrudnia śledztwo, że nie próbuje znaleźć odpowiedzi na nurtujące Polaków pytania. Zachowuje się skandalicznie wobec rodzin ofiar, podobnie traktuje nas wszystkich Polaków. Zachowanie to doprowadza do tego, że padają na nich podejrzenia, że być może nie są winni tylko moralnie i politycznie… Do siego roku.