Dodano: 27 kwietnia 2010 r., 09:28:24
Ostatnia aktualizacja: 28 kwietnia 2010 r., 18:55:30
Vox - "X Chants"
Poniższy tekst powstał kilka lat temu. Jednak warto ponownie przybliżyć tą bądź co bądź niecodzienną płytę. Nie jest to wprawdzie krążek, który bez obaw można zaliczyć do kręgu muzyki elektronicznej, ale klimat (i "elektroniczne tło") niosą nieodparte skojarzenia.
Instrumenty elektroniczne mają tą właściwość, że odpowiednio użyte stają się elementem wzbogacającym jakąś tradycyjną twórczość muzyczną. Nie jest jednak łatwo stworzyć coś, co będzie z nimi współgrało do tego stopnia, że staną się prawie nieodłączną częścią tejże twórczości. Zadanie jest pozornie ułatwione kiedy "na tapetę" trafiają utwory chóralne. Udanych przedsięwzięć jest niezwykle mało, a płyta wymieniona w tytule niewątpliwie do nich należy.
Niewielka obecność dźwięków elektronicznych może niejednego słuchacza skutecznie zniechęcić do słuchania. Nie każdemu też przypadną do gustu pieśni religijne. Jednak charakter i egzotyka materiału zgromadzonego na płytce ma niezaprzeczalną wartość artystyczną i może dostarczyć wielu mistycznych wrażeń. Krążek wypełniają utwory chóralne i partie solowe wczesnochrześcijańskiej, arabskiej kultury religijnej z Bliskiego Wschodu (Syria). W odróżnieniu od tradycji chrześcijaństwa zachodniego jak i wschodniego (prawosławnego) nie natkniemy się tutaj na śpiewających mężczyzn, tylko na głosy kobiece. Jest to bardzo charakterystyczne dla tej przedislamskiej kultury. Większość kompozycji została wzbogacona o instrumenty elektroniczne. Nie stanowią one jednak motywu przewodniego. Są umieszczone w głębokim tle i przysparzają zgromadzonym pieśniom nieuchwytnej subtelności. Do tego stopnia, że brak dźwięków generowanych sztucznie... przyczyniłby się w dużej mierze do zubożenia artystycznego materiału. Cóż można jeszcze napisać? Nic, tylko słuchać, ale z otwartym sercem.
Nasuwa się w tym miejscu pewna refleksja czy płyta nie powstała na fali zainteresowań twórczością religijną (głównie chorałami gregoriańskimi)? Nawet jeśli był to najważniejszy powód, dobrze się stało, że podjęto ryzyko wydania opisywanego krążka. Stanowi jasny punkt w dzisiejszej powodzi komercji i "niemocy" twórczej nie tylko w muzyce elektronicznej.
Komentarz autora:
rok wydania płyty: 1997