Rodzaj: Reportaż
Dodano: 28 kwietnia 2011 r., 21:36:12
Region: Polska > łódzkie
Ostatnia aktualizacja: 28 kwietnia 2011 r., 21:36:12
Złoty strzał
Dzieci z dobrych domów. Chwila zapomnienia. Nagle dostają skrzydeł, których do tej pory im brakowało. Wznoszą się w powietrze, gdzie brak zmartwień i problemów. Świat staje się przyjemniejszy. Też byś tak chciał?
Jak co dzień wyruszają do szkoły, idą po oceny, którymi mogliby chwalić się ich rodzice. Czasami przerastają ich niby to banalne problemy, z którymi nie mają gdzie pójść. Często bywają ambitni, miewają cel w życiu. Pragną mieć jak najlepsze wyniki w nauce, chcą studiować i świetnie zaliczyć sesje, by w końcu uniezależnić się i odmienić swoją egzystencję. Nade wszystko kochają wolność, której tak często im brak. Na pierwszy rzut oka to normalna, grzeczna młodzież.
Pierwszy odlot, to coś, czego nie zapomną do końca życia. Błogi stan nieświadomości, wyostrzone zmysły, opóźnienie czasowe. To wszystko staję się prostą i łatwą do osiągnięcia przyjemnością. Wreszcie czują, że nie są sami. Mają kogoś, kto w tym im pomaga. Ich pierwszą miłością jest „Marysia” (właśc. Marihuana). Dzięki niej czują się swobodni i bezpieczni. Stają się w końcu wolni, mają siłę pracować, uczyć się. To jednak miłość chwilowa…
Razem ze znajomymi zaczynają próbować już nie tylko marihuany, która relaksuje. Spotykają się na łonie natury i tak jak niegdyś hippisi, tak i oni próbują halucynogenów. Strach, pot… Boją się. Jednak chęć nowych doświadczeń, nowego rodzaju odlotu jest dla nich ważniejsza. Ważne, że są razem, wśród braci i sióstr, którym ufają. Zaczynają od "świętych" grzybów, które można znaleźć w prawie każdym lesie, kompotu przygotowanego z niebieskich maków czy kultowym dla hippisów LSD (kwas). Wg. nich dzięki narkotykom halucynogennym można się wspaniale bawić, flirtować z uczuciami, emocjami, toczyć gry na poziomie podświadomości, ale przede wszystkim poznać siebie. Większość z nich twierdzi, że kontrolują sytuację, nie są uzależnieni. Czy to jednak prawda?
Zwiększają dawki. Nikt, oprócz nich tego nie zauważa. Przerzucają się na amfetaminę, zaczynają kraść, chcą większego kieszonkowego. Chudzi, z matową cerą. Część z nich świetnie uczy się w szkole - oni teoretycznie mają problem z głowy. Nikt nie będzie sprawdzał, co robią poza szkołą, gdy ich nie ma w domu. Bliscy zainteresują się może dopiero w tedy, gdy będzie za późno…
W końcu następuje chwila, gdy czas na „złoty strzał”. Czują, że to już koniec. Nie mają miejsca, w które mogliby sobie dać w żyłę. Stracili wszystko, co mieli, a detoks uważają za długą drogę do Hadesu. Kupują śmiertelną dawkę heroiny i w samotnym miejscu oddają „złoty strzał”. Kończą z ćpaniem, a za razem ze sobą. A gdy znajdą ich ciało, napiszą o nich w gazecie. Ich rodzinę wytkną palcami - „O! To Ci ćpuni. Nie umieli wychować gnoja. Ja to bym takiemu dopiero dał…”. Są jednak też tacy, którzy wezmą się za siebie w odpowiednim momencie. Pójdą na detoks … Może przestaną brać dopiero na 3 czy 5 i zaczną drugie życie. Pytanie… Czy wszyscy przeżyją bez pomocy innych?
Autor: blackpatka
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(12 maja 2011 r., 21:38:41)
a gdzie ta aluzja?
(12 maja 2011 r., 20:50:48)
Nie chciałam wszystkich narkotyków wrzucić do jednego worka. Twierdze jedynie, że większość ludzi, nie jest zdolna poprzestać jedynie na marihuanie. Tak samo nie popieram alkoholizmu, nie rozumiem więc aluzji, że promuję alkohol.
(11 maja 2011 r., 15:01:43)
Marysia po dłuższym stosowaniu przynosi straty w organizmie podobne w skali do palenia papierosów przez długi czas. Większe straty powoduje alkohol. Nie słyszałam by ktoś się przez nią stoczył jak przez np heroinę czy ostro od niej uzależnił. Ten artykuł faktycznie wrzuca wszystko do jednego wora. Marihuana to środek dla rozważnych, jeśli komuś nie wystarczy tylko to, to będzie szukał mocniejszych środków, to samo może się tyczyć osoby pijącej alkohol- zupełnie legalny. Jeśli w naszym społeczeństwie promuje czy raczej przyzwala się na picie alkoholu, a gani miękkie narkotyki, to jest to działania absurdalne.
(30 kwietnia 2011 r., 00:08:41)
Artykuł wstrząsający. Już widzę to zdegenerowane, naćpane społeczeństwo. Ludzkie wraki jak cienie, upadek i groza.. Rzeczywistość jest inna. Na szczęście.
Autor pakuje do jednego worka miękkie środki odurzające z heroiną, crackiem, i innymi świństwami podlewając je obficie kompotem ze słomy makowej.
Holendrzy nie stoczyli się mimo powszechnej dostępności marihuany. Upadek nie grozi Czechom i Słowakom. Nie znam przypadku, by ktokolwiek po wypaleniu jointa poszedł na rozbój. To się zdarza po alkoholu. Często. Można go kupić przez całą dobę.
Jeśli dziecko lubi lody, nie znaczy to wcale, że kiedy dorośnie pójdzie zdobywać biegun północny. Proponuję zatem, by autor nieco ochłonął z euforii. Zaleciłbym skręta z dobrą trawą, ale w tym celu musiałby wyjechać z kraju choć na chwilę. Dura lex sed lex.
1 - 4 z 4 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
28 kwietnia 2011 r.
27 listopada 2011 r.
61
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska