Dodano: 06 maja 2010 r., 22:51:17
Ostatnia aktualizacja: 07 maja 2010 r., 21:35:59
Dziesięć sztuczek propagandy a batalia wyborcza
Kampania prezydencka 2010 ruszyła z kopyta. Prym wiodą kandydaci dwóch największych partii politycznych:
Bronisław Komorowski - Platforma Obywatelska i
Jarosław Kaczyński - Prawo i Sprawiedliwość
10 kwietnia 2010 roku, to dzień tragedii narodowej, która zapoczątkowała domową wojnę propagandową. Od jej wyniku zależy, w którym kierunku pójdzie Polska i jakie będą losy obywateli kraju nad Wisłą.
Dotychczasowa polityka nie była klarowna nawet dla wnikliwych obserwatorów. Aspiracje Pałacu Prezydenckiego oscylowały wokół mocarstwowej wizji państwa, opartej o sojusz z USA - najsilniejszym krajem świata, trwale zabezpieczającym niepodległość Polski.
Wyraźne proamerykańskie sympatie, potwierdzane rozlicznymi decyzjami w kwestiach polityki wojskowej, stawały coraz częściej w opozycji do oczekiwań strony o proeuropejskich, unijnych aspiracjach.
W interesie Zjednoczonej Europy jest bliski sojusz z Rosją, oparty o doskonałe stosunki gospodarcze i wspólną politykę energetyczną. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej z Donaldem Tuskiem na czele, od kilku lat usilnie zabiega o sprostanie wymogom, stawianym przez kierownictwo Unii Europejskiej, by skomplikowane zaszłościami politycznymi stosunki, nabrały oczekiwanego charakteru.
Prezydent Lech Kaczyński ze swoją propaństwową, opartą o silnie patriotyczne dogmaty polityką, wszedł w
oczywisty konflikt z pojednawczymi, względem Rosji, dążeniami Rządu.
Wydarzenia ostatnich lat, powiązane z wojną w Gruzji, konfliktem politycznym na Ukrainie, a także sytuacja Polonii na Białorusi, dodatkowo podzieliły obie frakcje. Zasadnicze dla klimatu ostrej polemiki na gruncie krajowym, były kwestie dotyczące losu ofiar Katynia, a także określenia prawne tego haniebnego dla Rosji, wydarzenia sprzed siedemdziesięciu lat.
Sprawa jest o tyle istotna, że wkroczyła w sferę aktualnych przewodów prawnych na poziomie europejskiego Wymiaru Sprawiedliwości.

Bronisław Komorowski
Zaangażowana w wojnę przeciw terrorystom Polska, stała się istotnym sprzymierzeńcem dla przewodzących zjednoczonymi siłami, Stanów Zjednoczonych. Trwając w silnym porozumieniu z sojusznikiem, Polska staje się jego naturalnym koalicjantem, w każdym następnym wojennym przedsięwzięciu.
Wizja konfliktu z Iranem, wydaje się coraz bardziej realna, chociaż niejednolita reakcja światowych społeczeństw, budzi zrozumiały niepokój i zmusza do szczególnej dbałości w wyważaniu podejmowanych w tej sprawie decyzji.
Jednym z sojuszników Iranu jest Rosja, której protest, byłby obecnie niewspółmiernie silniejszy, niż w przypadku agresji na Irak. Stanowisko Putina I Miedwiediewa, zdaje się być ugruntowane w swoim kategorycznym sprzeciwie.
Proamerykańska, a przez to antyrosyjska, polityka Prezydenta Kaczyńskiego, irytowała władze Rosji, czemu te, niejednokrotnie dawały wyraz.
Przekładające się na grunt krajowy rozbieżności, co do polityki zagranicznej państwa, niejednokrotnie doprowadzały do konfliktowych, aczkolwiek kuluarowych napięć.
Społeczeństwo dzieliło się wzorem swoich przywódców politycznych, na frakcje sprzyjające Zachodowi, w oparciu o sojusze ze Wschodem i stronnictwo, kultywujące nieufność względem Rosji, mając w pamięci doświadczenia z przeszłości i na bazie tychże, budujące swoją politykę sojuszy z najsilniejszym krajem świata.

Na spacerze
Podziały dotyczyły też polityki wewnątrzpaństwowej, w której wprowadzana przez Rząd liberalizacja, wchodziła w konflikt z propaństwową wizją gospodarki, preferowaną przez Prezydenta.
Unijne dyrektywy często były powodem do rozbieżnych opinii i ostrej krytyki dla ich realizacji, pośród poszczególnych stron polskiej sceny politycznej.
Katastrofa w Smoleńsku, zdaje się kłaść kres tym podziałom. Los sam wyeliminował jedną ze stron konfliktu, pozostawiając jej oponentom szerokie pole do manewru. Stosunkowo silna pro prezydencka opozycja, zmobilizowała ostatnie siły w walce o utrzymanie się na scenie politycznej.
Nadchodzące Wybory Prezydenckie, staną się swoistą manifestacją rzeczywistych przekonań narodu polskiego. Wyniki Wyborów wyznaczą, oczekiwany przez większość Polaków, kierunek polityki państwowej i zagranicznej.
Rząd Donalda Tuska ma
aspiracje trwałego osadzenia Polski w strukturach Unii Europejskiej i zakorzenienia jej w zjednoczonych dla wspólnych celów podwalinach Wielkiej Europy.
Drugoplanowe wydają się tu być sprawy związane z zaszłościami historycznymi, które cieniem kładą się na wspólnej historii bratających się narodów. Nie służy pełnemu pojednaniu, kultywowana przez wiele organizacji pozarządowych, pamięć o drażliwych stronach, wcześniejszych międzynarodowych kontaktów.
Wytypowany przez wiodącą partię kandydat na prezydenta - Marszałek Sejmu RP - Bronisław Komorowski, spełnia oczekiwania polskiej strony rządowej, a także budzi sympatię wielu europejskich i rosyjskich kręgów politycznych. Jego spokojna, a wręcz - dobroduszna powierzchowność, budzi poczucie stateczności, tak cenione, przez skupionych na budowaniu
dostatniej przyszłości rodakach.
Konkurent Marszałka – Jarosław Kaczyński, to polityk o jednolitym wyrazie. Jego wygrana, stawia pod znakiem zapytania dalsze losy pojednawczej polityki ugodowej, wynosząc na plan pierwszy interes Polskiej Racji Stanu, opartej o ideały II Rzeczypospolitej. Jego osoba kojarzona jest z patriotyzmem, narodowymi niepodległościowymi zrywami i narodowym etosem chwały rycerskiej. Wielu obywateli utożsamia się z powyższymi wartościami, dając temu wyraz podczas żałoby narodowej i aktywnego uczestnictwa w rocznicowych imprezach o patriotycznym wydźwięku.
Wokół osoby Jarosława Kaczyńskiego, skupia się głównie
ta część naszego społeczeństwa, która wyzbyła się jakichkolwiek nadziei na pozytywny dla siebie rozwój kraju, rządzonego przez ugrupowania liberalne. Jej znaczna większość to ludzie dojrzali, nauczeni doświadczeniami, które przyniosły poprzednie rządy ekip, a także kompromitacje wieńczące działania owych polityków.
Ubożejąca w zastraszającym tempie coraz liczniejsza część społeczeństwa, także zwraca swój pełen niepokoju wzrok w stronę nastawionej prospołecznie partii Jarosława Kaczyńskiego.
Zapowiadany od lat dobrobyt społeczny, stał się kolejnym niezrealizowanym hasłem politycznym. Ogólnie znane problemy gospodarcze Unii Europejskiej nie niosą większych nadziei na odmianę losu wszystkich jej członków.
Gratulacje słane pod adresem Polski, jako kraju o dobrych wynikach gospodarczych, są dla wielu Polaków niezrozumiałe i nieprawdopodobne. Rzeczywistość w której żyją, zdaje się przeczyć podawanym przez media ocenom.
Szczególnie krytycznie oceniane są transakcje handlowe, powiązane z wyprzedażą majątku narodowego, które od dwudziestu lat, pustoszą zasoby polskiego stanu posiadania.
Wielokrotne afery gospodarcze, obejmujące wielu uznanych działaczy politycznych, sprawiły, że postępujący zanik zaufania społecznego, rozlał się szeroką falą na wszystkie ekipy rządzące krajem.
Do nielicznych polityków, budzących stosunkowo duże zaufanie, należeli bracia Kaczyńscy i ich partia – Prawo i Sprawiedliwość.

Na spacerze
Po śmierci Prezydenta – Lecha Kaczyńskiego, wielu Polaków widzi w jego bracie, godnego przywódcę i kontynuatora propaństwowej, i prospołecznej polityki państwa.
Dylemat moralny, który burzy umysły Polaków, dotyczy wyboru, samookreślenia w obliczu okoliczności, mogących stać się przełomem. Od decyzji, jakie zapadną w wyborczą niedzielę, zależeć będzie los Polski.
Kampania wyborcza, wyzwala w społeczeństwie poczucie odpowiedzialności za losy kraju. Budzi świadomość wagi swojego głosu - własnej decyzji. Zaznaczony na karcie, powinien być efektem przemyśleń i rozważań. Jest wszak manifestem naszych
marzeń i oczekiwań, a wszystko to w odpowiedzialności za
los nasz i przyszłych pokoleń, które podobnie jak my, będą chciały cieszyć się niepodległą ojczyzną.
Okres przedwyborczy jest czasem szczególnym. Wielu politycznych hochsztaplerów wykorzystuje ten czas na przeprowadzanie intratnych interesów, opartych o nieuczciwe sposoby pozyskiwania poparcia, które nie jest niczym innym jak metodą, na zagwarantowanie sobie wpływów w przyszłej polityce gospodarczej, społecznej i zagranicznej.
Istnieje dziesięć sztuczek propagandowych, mających za zadanie nakłonić opinię publiczną do podjęcia oczekiwanej decyzji. Pod hasło ”wróg”, można podstawić odpowiedniego dla własnych korzyści, przeciwnika politycznego. Niezawodna metoda, użyta już nieraz w historii i tym razem zda egzamin:
1. My wcale nie chcemy wojny
2. Tylko wróg ponosi winę za wojnę
3. Wódz wroga to diabeł wcielony ( Agentura WSI i SB, Radio Maryja)
4. Strony konfliktu dzieli przepaść, bo my bronimy szlachetnej sprawy
– Nasz obóz staje w obronie demokracji
– Bronimy prawa narodu
– Walczymy z militaryzmem
5. Propaganda nasyci nas informacjami o bestialstwach wroga
6. Wróg używa nielegalnego uzbrojenia ( kampania oszczerstw)
7. Nasze straty są nikłe, a wroga – ogromne (sondaże)
8. Wojna jest łatwiejsza, gdy poprą ją artyści oraz intelektualiści
9. Nasza sprawa musi być święta
10. Wreszcie ci, którzy mają wątpliwości, to zdrajcy
Komentarz autora:
zdjęcia: Wirtualna Polska, Gazeta Polska, Super Expres
Dziesięć sztuczek propagandy na podstawie La Libre; Forum 20.10.2002 r.