Dodano: 13 maja 2010 r., 10:54:36
Ostatnia aktualizacja: 13 maja 2010 r., 10:54:36
Władysław Komendarek - "Klasykotronika"
Jedną z wielu przyczyn, będących powodem mojego zainteresowania muzyką elektroniczną, była (i jest do tej pory) jej otwartość na przyszłość, jej ciągłe poszukiwania coraz to nowszych brzmień i pomysłów, jej wyrażanie myśli w sposób zupełnie niekonwencjnalny i zaskakujący.
Do powyższego wstępu skłoniła mnie jedna z płyt Władysława "Gudonisa" Komendarka. Artysta ten zawsze zaskakiwał swoją oryginalnością. Przysparza mu to wielu "wrogów" ale też wielbicieli. Wspomniana w tytule płyta jest jednak w pewnym sensie wielkim eksperymentem, rzekłbym nawet, że ociera się o pewnego rodzaju prowokację.
Na płycie znajdziemy 16 transkrypcji utworów kompozytorów klasycznych. Nie są to jednak zwykłe transkrypcje. Wystarczy posłuchać - np. V symfonia Beethovena prawie jej nie przypomina (ale niesie całą esencję intencji kompozytora), brawurowy "Taniec z szablami" Chaczaturiana wydaje się nawet lepszy od oryginału (przynajmniej dla mnie). Jeśli efekt jaki odczułem przy słuchaniu płyty był zamierzeniem pana Władysława, to w moim przypadku zadanie zostało zrealizowane. Oczywiście trzeba trochę "przymrużyć oko", nastawić się na maksymalny odbiór i zaczekać aż "objawienie" samo przyjdzie. Wtedy doceni się to, czym uraczył nas artysta. Mimo mojego entuzjazmu, odradzam jednak "konserwatystom" sięgania po ten krążek. Mogą być, delikatnie mówiąc, zdegustowani "barbarzyńskimi" popisami Gudonisa. Odczucia jakie mogą pojawić się przy słuchaniu zostały przekonująco zobrazowane przez tekst red. Jerzego Kordowicza zamieszczony na wkładce.
Zapoznanie się z "Klasykotroniką" spowodowało, że przypomniałem sobie o obecnej w moich zbiorach (i nieco zakurzonej) "Promenadzie" powstałej w 1989 r. Nie obyło się bez porównań. Transkrypcje sprzed dziesięciu lat są mniej "rewolucyjne", co nie oznacza, że gorsze (po prostu inne). Kilka utworów się powtarza, ale nie jest to wada ani starszej, ani młodszej pozycji w dyskografii kompozytora. Czasy się zmieniają, więc zmienia się muzyka, niezależnie jaka jest. I dobrze.
Komentarz autora:
rok wydania płyty: 1998 r.