Dodano: 25 stycznia 2010 r., 14:57:21
Ostatnia aktualizacja: 25 stycznia 2010 r., 15:03:41
Wpadki polityków
Nikt nie zapomni tego jak we wrześniu 1999 roku, podczas wizyty na cmentarzu w Piatichatkach pod Charkowem, gdzie spoczywają polscy oficerowie zamordowani przez NKWD w 1940 roku, dobrze wypity Aleksander Kwaśniewski był blady, chwiał się i wspierał na stojących obok niego osobach.
Sprawa „bolących goleni” w przypadku naszego byłego prezydenta, wywodzącego się z obozu postkomunistycznego, nie była odosobniona. Od przywołanego zdarzenia wystąpień publicznych, w których „Olek” stroił mało ciekawe miny, dukał słowa, mówił od rzeczy, powtarzał się było jeszcze kilka. Po pamiętnej konwencji wyborczej LiD w Szczecinie, podczas której Kwaśniewski porządnie powalczył o poparcie twardego elektoratu anonimowych alkoholików, na stałe w naszym języku zagościło określenie „dżumy filipińskiej”, używane w stosunku do polityków występujących publicznie po kilku głębszych. Kompromitujący wykład na kijowskim uniwersytecie, jakiego Kwaśniewski udzielił dla jego studentów jeszcze bardziej uwydatniał pijackie wpadki (skandale) naszej byłej głowy państwa.
"Coś tam, coś tam..."
Trzeba przyznać, że nie tylko na lewicy „się pije” i nie tylko politycy lewicy przekraczają pod wpływem alkoholu bon ton w swoich wystąpieniach publicznych. Bez trudu można wskazać choćby na posłankę PiS, Elżbietę Kruk, która w budynku sejmowym na pytanie dziennikarzy czy znajduje się w stanie wskazującym odpowiedziała słowami: „Potrafię dobrze pracować, potrafię coś tam, coś tam... Czuję się świetnie!”. Skandale polskich polityków, wynikające z ich predyspozycji alkoholowych należy zamknąć w jednej szufladzie. Otwierając zaś inne zakamarki polskich politycznych „wygłupów” można natrafić na równie ciekawą zawartość…
Gafy polskich polityków na trzeźwo
Wiele zachowań i wypowiedzi polskich polityków, warto zaznaczyć, że czynionych „na trzeźwo”, na arenie międzynarodowej czy krajowej, budziła i wciąż budzi mnóstwo kontrowersji. Jedne z nich powodowały u niejednego z nas uśmiech na twarzy, na inne zaś patrzyliśmy wręcz z politowaniem. Jeszcze, co do innych łudzono się, że było to jakieś zwykłe przejęzyczenie, a nie czysta niewiedza. Do takich najsłynniejszych wpadek można zaliczyć m.in.:
- wyśpiewywanie hymnu przez Jarosława Kaczyńskiego,
- nazwanie podczas konferencji prasowej przez Lecha Kaczyńskiego dociekliwej dziennikarki „małpą w czerwonym”,
- słowa Józefa Zycha, któremu „po raz kolejny staje w Sejmie”,
- rechot Andrzeja Leppera, gdy zastanawiał się jak można zgwałcić prostytutkę,
- wypowiedź posła SLD (a nie „LSD” ? - przyp. autora) Piotra Gadzinowskiego, który z sejmowej mównicy przenosił się do "Hąkągu" zamiast Hong-kongu,
- wyścig do krzesełka dającego prymat w prowadzeniu polityki zagranicznej Polski pomiędzy obecnym prezydentem a premierem oraz związanym z tym ogół niesmacznych zachowań składających się na tzw. „aferę samolotową”,
- wypowiedź Nelli Rokita: „Mam dwa pytania: jedno do pana premiera i z całą powagą proszę potraktować to pytanie. Panie premierze, mam wrażenie, i to nie tylko ja mam wrażenie w Polsce, że często pan stoi w rozkroku. Panie premierze. No właśnie chciałam zapytać pana premiera z całą powagą.”
Upokarzające sytuacje zagranicznych polityków
Ignorowanie politycznego savoir-vivre’u, nieświadome skazywanie się na śmieszność to jak się okazuje, cechy, które można przyporządkować nie tylko wyłącznie polskim przedstawicielom narodu. Rozbrajające wpadki przytrafiały się także wielu zagranicznym politykom. Mistrzem tego gatunku został niewątpliwie były przywódca USA. Na ogół niezręcznych wystąpień George’a W. Busha powstał nawet termin „buszyzm”. To nie powinno dziwić, gdy dla przykładu we wrześniu 2007 roku na szczycie APEC (Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku) dziękował australijskiemu premierowi za to, że wysłał do Iraku wojska... austriackie.
Wiele przykrych wpadek zaliczyło też kilku prominentnych europejskich polityków. Nicolas Sarkozy, zwiedzając targi rolnicze w Paryżu, witał się z wszystkimi jak prawdziwy celebryta i każdemu podawał rękę. Od pewnego rolnika jednak usłyszał: "Niech pan mnie nie dotyka, bo mnie pan pobrudzi!". Sarkozy spojrzał na niego niechętnie i rzucił półgębkiem "Casse-toi alors pauvre con" ("Spieprzaj, żałosny idioto").
W lipcu 2005 r. Jacques Chirac spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem na ceremoniach w związku z 750-leciem Kaliningradu. Wśród żartów dorzucił m.in. dosłyszaną przez reporterów dziennika "Liberation" niewybredną uwagę na temat Brytyjczyków i ich kuchni. "Nie można ufać ludziom, którzy gotują tak źle. W końcu po Finlandii Wielka Brytania to kraj z najgorszym jedzeniem. "A jedyna rzecz, jaką Brytyjczycy, przyświadczyli się europejskiego rolnictwu to wściekłe krowy..." - zauważył.
Pijackimi wpadkami grzeszył Borys Jelcyn. Na oficjalnej ceremonii w Berlinie, gdy rosyjskie wojska opuszczały Niemcy, po uroczystym lunchu zakrapianym szampanem, prezydent nabrał ochoty, by samemu dyrygować orkiestrą wojskową. Podchmielony wymachiwał batutą, śpiewał i gwizdał ku rozbawieniu publiczności.

Wpadki belgijskiego premiera
Hitem ostatnich dni w internecie stało się zdarzenie z udziałem belgijskiego premiera Yves Leterme'a. Należy dodać, że nie po raz pierwszy. Kilka lat temu poproszony o zaśpiewanie belgijskiego hymnu, zaczął intonować francuską Marsyliankę, nie umiał też wyjaśnić, dlaczego 21 lipca Belgowie obchodzą święto narodowe.
Tym razem, Yves Leterme przyszedł nieprzygotowany na debatę do Senatu i pomylił kartki odpowiadając na pytanie o liczbę zaginionych Belgów na Haiti. Fragment nagrania z kilkugodzinnej debaty, która nie wzbudziła wtedy wielkiego zainteresowania oczywiście od razu trafił do internetu i stał się bardzo popularny. Podczas debaty jeden z senatorów mówił o rozbieżnych informacjach podawanych w mediach dotyczących poszukiwanych Belgów i pytał ilu dokładnie nie zostało jeszcze odnalezionych. Najpierw mówiło się o 64 zaginionych, a tymczasem „w wiadomościach telewizyjnych podano, że 31 Belgów wciąż nie zostało odnalezionych" - mówił senator. Yves Leterme wyszedł na mównicę, by odpowiedzieć, ale…pomylił kartki i zamiast liczby zaginionych, senatorowie usłyszeli jak premier bezmyślnie czyta wcześniej zadane pytanie - „wczoraj wieczorem w wiadomościach telewizyjnych podano, że 31 Belgów wciąż nie zostało odnalezionych". Yves Leterme nawet nie zorientował się, że popełnił błąd i dalej czytał z kartki, dopiero po chwili senator zwrócił mu uwagę, że to było jego pytanie, a on wciąż czeka na odpowiedź. „A przepraszam" - powiedział Leterme i po kilku minutach wrócił na mównicę już z właściwą kartką i odpowiedzią.
Można pokusić się o stwierdzenie, że gafy, niezręczne wypowiedzi, zachowania uwłaczające podstawowym zasadom dobrego tonu to nieodłączna część życia politycznego. Jest to ta część życia politycznego, którego oddziaływanie wystawia nas - wyborców na wielką próbę cierpliwości i jednocześnie sprawdza nasze poczucie dystansu do ludzkiej słabości, ułomności ludzi z mandatem do rządzenia krajem.
Komentarz autora:
Źródło: fot. www.nationspresse.info; www.dziennik.pl; www.first-draft-blog.typepad.com; radiowa „Trójka”