Dodano: 02 września 2011 r., 12:52:12
Ostatnia aktualizacja: 02 września 2011 r., 12:52:12
Wszystko co Cię niszczy
Człowiek żyje jak robot, automat. To częste i bardzo modne stwierdzenie spotykane u ludzi zajmujących się rozwojem duchowym. Jest ono jak najbardziej słuszne, gdyż wszystkie nasze czynności musiały zostać wyuczone, a po odpowiedniej ilości powtórzeń i zapamiętaniu przechodzą w automatyzm, są wykonywane bezrefleksyjnie, z rozpędu.
Człowiek żyje jak robot, automat. To częste i bardzo modne stwierdzenie spotykane u ludzi zajmujących się rozwojem duchowym. Jest ono jak najbardziej słuszne, gdyż wszystkie nasze czynności musiały zostać wyuczone, a po odpowiedniej ilości powtórzeń i zapamiętaniu przechodzą w automatyzm, są wykonywane bezrefleksyjnie, z rozpędu.
Czy samochód prowadzisz świadomie, czy też często myślisz o swoich sprawach, a ciało niejako samo prowadzi samochód bez Twojego pełnego udziału? gdybyś był w pełni świadomy, istniał by dla Ciebie tylko samochód, więc skąd te myśli o nowej, cycatej sekretarce szefa która chodząc przed Tobą z raportem finansowym w obcisłej mini prezentującej bosko zgrabne nogi w czarnych pończochach na wysokich, czarnych szpilkach Manolo Blahnika, seksownie kołysząc biodrami, działa na Ciebie jak płachta na byka?
Czujesz ten zapach Roberta Pigueta Calypso? zapach którego upojne nuty w głowie geranium i mandarynki, podnoszą Ci ciśnienie mocniej niż olbrzymia kolejka do jedynej toalety w restauracji kiedy zjadłeś nieświeże sushi, a pulsująca w sercu feerią rozkosznych barw róża i irys przyśpiesza jego bicie szybciej niż kolejna rata kredytu we frankach, by wreszcie uzdrowicielska, namiętna głębia oceanu zmysłów rozpościerająca się od paczuli, poprzez amrę po zamsz sprawiła, że oklapniesz na fotelu w pełnym rozkosznego otępienia emocjonalnym stuporze.
Jako ukoronowanie swojego wyobrażenia, czujesz, że nie dla psa kiełbasa i masz rację. To sekretarka szefa, nie Twoja. Gdy kiedyś będziesz tłustym, wyłysiałym, przedwcześnie podstarzałym, wyliniałym pajacem którego całe życie to praca i podkładanie innym świń żeby nikt go nie zrzucił ze stołka, na którym czuje się lepiej niż frajerzy którzy go otaczają i nad którymi lubi stać wyżej, też sobie kupisz taką sekretarkę. I może nawet dasz radę parę razy ją wydupczyć, jeśli viagra zadziała i nie dostaniesz zawału czy wylewu w trakcie pełnej jęków i obleśnego sapania kopulacji, kiedy pomarszczone, galaretkowate pośladki szefa którego podziwiasz, wykonują frykcyjny taniec, śmiesznie podskakując na młodych, doskonale opalonych na solarium, zgrabnych pośladkach sekretarki.
Ale gdzie ten samochód? jedzie po Polskiej, jednopasmowej autostradzie, pełnej dziur, fotoradarów, ograniczeń prędkości i agresywnch kierowców. Więc gdzie jesteś? w wizji którą roztoczyłeś przed sobą, czy w aucie? Podobnie działa nasze widzenie świata. Reagujemy na niego tak, jak wcześniej zostaliśmy tego nauczeni, automatycznie. Jeśli faceta zdradziła blondynka z hemoroidami, to każda inna blondynka z hemoroidami będzie dla niego taką samą kurwą jak zdrajczyni, co jest nonsensem gdyż ta dziewczyna może być porządna - tylko z hemoroidami. Idealna na żonę i matkę naszych dzieci. Wszystko co nas spotka, zapisuje się w zawsze będącym on-line komputerze zwanym podświadomością a ten przy każdej podobnej sytuacji, wysyła nam z powrotem tamte stare, zapisane emocje. Problem w tym że każda sytuacja jest zupełnie inna, a my reagujemy ciągle tak jak na sytuację sprzed 20, czy niektórzy rekordziści 50 i więcej lat. Automatyzm to broń obosieczna. Jest bezwzględnie potrzebny człowiekowi, bez niego nie powstałaby cywilizacja, nikt by nie zdobywał stałych i perfekcyjnie wykonywanych czynności. Jednak z drugiej strony automatyzmy sprawiają że nie dostrzegamy prawdy, a żyjemy w śnie, iluzji, strasznym koszmarze z którego staram się szanownych Państwa obudzić, siarczyście policzkując i szepcząc pełnym miłości głosem duszy, obudźcie sie, obudźcie.
Sny robota
Twoje życie jest snem. Usypia Cię automatyzm, wprowadza w trans w którym widzisz to co kiedyś było i swoje stare reakcje na pewne zdarzenia. Nie widzisz nic nowego, gdyż Twoje ego patrzy przez stare wzorce i reakcje. Sen jest zawsze koszmarny, zawsze obraca się wokół starych doznań, kiedyś pierwszy raz przeżytych i tak zapamiętanych, oraz przy wizjach przyszłości. Ponieważ ego chce kontrolować wszystko co istnieje, a nie ma władzy nad przyszłością, boi się jej. Tworzy więc straszne wizje upadku, nieszczęść, bankructw i chorób, chcąc się przed nimi zabezpieczyć, poznać możliwe, negatywne opcje. Życie we wspomnieniach, i swoich emocjonalnych reakcjach na nie, oraz wyobrażanie sobie i wymyślanie możliwości które spotkać nas mogą w przyszłości, to sen i nic innego. Straszny, pełen demonów i grozy sen, nocna mara.
Najedz się, napij, nic Cię nie boli? pooddychaj 10 minut oddechem uspokajającym (3 sekundy wdech, 6 sekund wydech) usiądź w parku i odpręż się. Obserwuj. Czy widzisz co się dzieje? jest Ci dobrze, siedzisz przy pięknych drzewach, a cały drżysz, gdyż umysł zaczął przypominać Ci jak Cię kiedyś pobili, obrazili czy oszukali. Albo umysł zaczyna kombinować co Cię spotka w przyszłości - rak, bieda, hańba. Siedzisz w pięknym miejscu, ale czy tam jesteś? nie, tkwisz cały w koszmarze. W Twojej głowie bełkot, chaos i wściekłość. Czy nie jest to snem? iluzją? tak właśnie wygląda Twoje życie, jest nierzeczywiste, zamglone. Nie widzisz rzeczywistości, ludzi, poruszasz się po omacku. Stąd nieustające cierpienie wskazujące Ci prawdziwą ścieżkę, którą jest wyjście poza siebie, poza swoje wzorce, schematy, wychowanie. Umysł czasem daje Ci miłe wizje, na przykład cieszysz się że Mistrz napisał nowy felieton. Ale przeczytasz go a umysł jest nadal niezadowolony, ciągle coś sobie wyobraża w przyszłości, nigdy tu i teraz. Wszystko aż do śmierci będzie odkładał na później. A przecież tu i teraz wszystko się odbywa, ale tego się zapierasz, nie chcesz żyć tu i teraz - będziesz żyć później, jak osiągniesz jakieś swoje cele (To nie są Twoje cele)
Co teraz myślisz? w czym upatrujesz swojego szczęścia? co ma Ci je dać w przyszłości? samochód? mieszkanie? nowe, zgrabne i szczupłe ciało? netbook? większy penis (piersi)? ślub? ładną kobietę? ileż to rzeczy miało Cię uszczęśliwić... gdy je miałeś, natychmiast chciałeś coś nowego. A gdzie szczęście? ile razy można Cię zrobić w huja? ile razy można dać się nabrać na ten sam numer oszusta? Oszukiwał Cię całe życie obiecując szczęście za nowe przedmioty, związki, przyjaźnie - a nigdy go nie było. Ale teraz gdy tylko będziesz mieć nowy związek, nową religię, nowego guru - teraz już na pewno będziesz szczęśliwy, tak brzmi obietnica w którą wierzy niemal każdy człowiek na ziemi. Spełnij aktualne cele, a będziesz szczęśliwy, spełnienie jest już tak blisko, jeszcze tylko trochę wysiłku, a zdobędziesz wymarzone ukojenie.
Czyżby?
Jeśli chcesz doznać raju, przebudzić się, musisz poznać to co Cię ogranicza. Oznacza to obserwowanie siebie, bycie świadomym, uważnym. Trzeba w tej duchowej misji unikać ferowania wyroków, osądzania siebie. Wszystkie sądy stworzyli inni ludzie. Jeśli jesteś gejem, obserwując siebie w pamięci (w akcji gdy dwóch przystojnych kolesi brało Cię na dwa baty, a Ty się zwijałeś po poppersie) w Twojej głowie pojawią się kazania tych, którzy mają przekonanie że to jest ohydne, złe, grzeszne. Te głosy potępiają, osądzaja, krytykują, bluzgają, plują, straszą piekłem i Bogiem miłości który zapierdoli Cię w amoku za to co robisz. Czy to jest Twoje? co Ty masz wspólnego z przekonaniami kogoś innego, kto nabył to przekonanie od swoich autorytetów, a tamtem od swoich, a jeszcze inni wyczytali w jakiejś książce którą napisał ktoś kto słyszał jak ktoś mówił, że widział jak...
Obserwując się, zauważysz straszne rzeczy. Pojawią się głosy Twoich rodziców, dziadków, księdza, wszystkich tych którym udało się coś Tobie wmówić. I wszystkie te głosy trzeba z siebie wyrzucić, bo to jest Twoje życie a nie innych. Jeśli jakaś osoba w dzieciństwie ma nad Tobą władzę, Twoja własna podświadomość uznaje ją za kogoś ważnego, więc sama tworzy kolejną osobowość której nadaje cechy autorytetu. Wszystkie te osobowości które w Tobie krzyczą, oskarżają, przekonują, są Twojego własnego chowu, sam je stworzyłeś i nadałeś im moc. One nie mają zadnej innej mocy niż ta, którą sam im dałeś. Twoje demony, nieistotne jak straszne, są Twoimi dziećmi i Ty masz nad nimi wielką moc. Problem w tym że przekonano Cię że tej mocy nie masz, dlatego żyjesz w ciemności.
Są osobowości medialne, stworzone przez media, pragnące przejawiać się i działać jak celebryci, ubierać jak oni, podobnie mówić, kupować to co oni reklamują. Taka osobowość gdy nie ma spełnionych warunków, czyli bycia podobnym do podziwianego celebryty (aktor telenoweli, piosenkarka, żona multimilionera która występuje jako mecenas mody w znanym czasopiśmie dla Pań ) daje cierpienie. Spełnienie jej wmagań daje chwilową ulgę od cierpienia, co jest traktowane jak przyjemność, ale nią nie jest.
Są osobowości religijne, stworzone przez nasz kontakt z autorytetami religijnymi. Ta osobowość pragnie żyć tak, jak nauczał nas ksiądz, pastor, rabin czy kapłan jednej z tysięcy jednie słusznej religii. Każde działanie wbrew zasadom z których ta osobowość została stworzona, powoduje że osobowość ta zaczyna emanować cierpieniem które my odczuwamy. Podporządkowanie się jej, daje chwilowy spokój od ciągłego terroru i wynikającą z niego ulgę, ciszę - przed kolejną burzą.
Tak jak jest porno grubas, czyli Pan tęczowy Rysiek, Jest też i porno osobowość. Żyje ona wszystkim tym co wie i widziała na temat sexu, składają się na nią obejrzane filmy porno, witalność i temperament, doświadczenia seksualne (dla niektórych są to doświadczenia tylko z jedną dłonię i oliwką) wszelkie rzeczy które słyszeli na ten temat. Gdy nie ma rozładowania pragnienia seksualnego, osobowość ta generuje cierpienie i frustrację. Rozładowanie ciągle powstającej energii seksualnej, daje chwilową ulgę, osobowość przestaje na chwilę istnieć. Ona nie daje przyjemności, ale ulga od ciągłej presji właśnie tak jest odbierana. Im większa presja i cierpienie, tym większa ulga gdy napięcie znika.
Osobowość lękowa. Dobrze ją znam. Zbudowana jest instynktu przeżycia, pamięci wszelkich zagrożeń, a buduje ją każdy obejrzany horror, każda straszna opowieść przeczytana w gazecie czy na portalu informacjnym. Im dana stuacja daje więcej możliwości zagrożenia, tym bardziej ta osobowość produkuje w Twojej świadomości strach i cierpienie. Zamknięcie się w domu na cztery spusty daje ulgę, chociaż i tam człowiek jest niejako zmuszany (przez swoje wewnętrzne napięcie) by czytać o kolejnych mordach, aferach, mafii i psychopatach.
Osobowość rodziców, dziadków. Działają na Ciebie cierpieniem gdy nie działasz tak, jak przekazywali Ci rodzice i dziadkowie. W wniku spełnienia ich "potrzeb" następuje chwilowa ulga.
Takich osobowości masz w sobie wiele i większość z nich poznasz obserwując siebie. Kluczem do sukcesu i przebudzenia, jest kwestionowanie każdej swojej myśli i emocji. Czy ta emocja jest moja? a jeśli nie moja to czyja? to wystarczy, wiedzieć że to nie jest moje. Będziesz obserwować z rosnącym zdumieniem co się w Tobie tak naprawdę dzieje. Wszystkie te osobowości ze sobą walczą. Ringiem na którym wymieniają ciosy jest Twoja świadomość, a efektem walk chaos, niepokój, myślowy slowotok. To wszystko męczy Cię, wprowadza rozgardiasz do Twojego życia, sprawia że Twoje działania nie są pewne, przebojowe, są natomiast chaotyczne. Wyobraź sobie boksera w czasie życiowej walki o mistrzostwo świata. Osobowość boksera, pragnąca zwycięstwa daje mu adrenalinę, agresję, determinację i odporność na ból, cechy potrzebne by wygrał i spełnił jej "marzenie". Ale osobowość religijna ma wątpliwości, no bo jak to? jak można uderzyć drugiego człowieka w twarz? przecież go to zaboli, może Pan Bóg będzie smutny? gdyby nie był tej wiary co i ja, możnaby go zatłuc niewiernego, ale przecież chodzimy do tej samej swiątyni! ta osobowość będzie sabotować pierwszą osobowość bokserską, sprawiając że ta zamiast się skoncentrować na walce, część swojej energii będzie musiała oddać by odepchnąć od siebie osobowość religijną.
Do walki wchodzi trzecia osobowość. Osobowość wszystkowiedzącego dziadka czy wujka, który zawsze wszystko wie najlepiej, a w rzeczywistości psuja i bałaganiarza. Trzecia osobowość też zabiera siłę pierwszej, bokserskiej, ciągle powtarzając swoje "dobre rady" dokładnie tak jak przemądrzały dziadek uwielbiający czosnek (który zawsze musiał mieć rację w katownii UB gdzie ochoczo i z zapałem pracował) Dziadek już nie żyje, ale osobowość którą sam stworzyłeś, żyje w Tobie. Osobowość bokserska wie że w danej sytuacji trzeba zrobić unik i przyłożyć podbródkowym przeciwnikowi, ale dziadek wie lepiej - z bańki go wnusiu, z dyńki i włóż mu w dupę pogrzebacz jak my tym zaplutym karłom reakcji z AK robili!
Na dodatek w trakcie walki w ringu, pojawia się osobowość lękowa. A jak mnie znokautuje i zostanę kaleką jak całkiem spora liczba bokserów? jak stracę oko? będę poruszać się na wózku? i znowu trzeba użyć pewnej części energii na odepchnięcie osobowości lękowej.
Osobowość boksera dominuje, ale pozostałe zabierają jej sporo siły potrzebnej na walkę. Stąd tak ważne by cała nasza osobowość współgrała z naszym celem, by była oczyszczona z innych które sabotują się wzajemnie, walcząc o dominację nad nasza osobowością.
Poznajesz piękną kobietę, chcesz się z nią kochać, to odzywa się osobowość seksu, ale natychmiast odzywa się osobowość religijna że nie można, że seks jest zły a jesli już to po ślubie, bo bez papierka Bóg który stworzył wszechświat się na Ciebie zdenerwuje i rozgniecie jak nędznego karalucha. Teraz włącza się kolejna osobowość samooceny, która Ci mówi żebyś zrezygnował z podrywu bo nie masz u tej kobiety szans na kopulację - jesteś niski, gruby, chudy, biedny, nie masz najnowszych gadżetów, i pada, i poda, tabletu, smartfona - jak kobieta może Cię pokochać skoro nie masz przy sobie elektroniki? weź paszteta który całe dnie dłubie w nosie na fotelu oglądając telenowele, i zażera się pizzami. O, do niej pasujesz, w końcu jesteś nikim. Nie chciej od życia więcej, nic Ci się nie uda, zranią Cię, obrażą. Lepiej żyć w gnoju, może śmierdzi i niewygodnie, może sie chce rzygać, ale jest prznajmniej ciepło i bezpiecznie. Nie wychylaj się.
Te wszystkie osobowości toczą ze sobą wojnę, którą Ty odczuwasz jako chaos, bieganinę myśli. Nie podchodzisz więc do dziewczyny, albo jeśli podchodzisz to jesteś spocony jak mysz, trzęsiesz się i śmierdzisz potem, coś niewyraźnie bełkoczesz, a potem masz żal że dziewczyna Cię odtrąciła. Ona ma wizję księcia na białym koniu a podchodzi do niej żebrak, czego oczekiwałeś? sam chcesz księżniczkę a nie Jagnę która karmi świnie, więc jest remis między chłopakami a dziewczynami.
Wyobraź sobie to wszystko jeszcze inaczej. Niektórzy ezoterycy uważają osobowości które tworzymy, za żywe astralne byty. Ty posiadajac ciało, generujesz olbrzymie ilości energii, której w wyższym świecie duchowym nie ma ot tak dostępnej. Wyższym nie oznacza lepszym, wyższy od naszego jest świat astralny gdzie dominują wszelkie możliwe emocje, czyli jest to świat nie mający nic wspólnego z rozwojem duchowym. Ty masz energię, a osobowości to pólświadome istoty które sam powołujesz do życia. Sam tworzysz jak kreator lustrzane, iluzoryczne odbicie dziadka, rodziców, babci, księdza, autorytetu, seksu. Stworzyłeś te istoty w okresie dorastania polegając na ich autorytecie, i każda z nich chce Twojej energii, każda działa tak byś dał jej więcej niż innym i oddziałuje na Ciebie tak byś zwracał na nią uwagę. Kazde zwrócenie uwagi na którąś z nich, powoduje że budzą się w Tobie emocje i przydzielasz danej istocie energię życiową. Istota religijna budzi w Tobie poczucie winy, wszystkiego zakazuje, wszystko obrzydza, to jest jej sposób na energię, najefektywniejszy z wszystkich innych. Istota samooceny bazuje na Twoich lękach że nie jesteś taki modny i trendy jak celebryci, więc musisz być żałosnym zerem.
Osobowości dziadków, rodziców i innych autorytetów ciągle Ci doradzają byś robił jak one chcą, są silne ponieważ chcesz być lojalny wobec rodziny - chociaż ta istota nie ma nic wspólnego z Twoją rodziną, cała ona to zlepek Twoich wyobrażeń o rodzinie, nic więcej, ale chętnie pasożytuje na Twojej naiwności. Twoja rodzina po śmierci znajduje się w innym miejscu. Gdzie? w piekle. Żartuję oczywiście, ale czy poczułeś przez chwilę tę cudowną radość? te wszystkie przemądrzałe, wąsate, ogorzałe od alkoholu mordy, wymądrzające się w swoich betonowych klitkach (w których króluje paździeżowa meblościanka z kryształami, boazeria w przedpokoju, pawlacze i pstrokata terakota ułożona w karo) zaprzęgnięte w chomąto i gwałcone wiecznie przez rogatego, ryczącego z triumfu Lucyfera. Tylko dla kogo ta kara, bardziej już chyba dla Lucyfera. Cóż za pozytywna i krzepiąca wizja. Wszystkie te istoty muszą być negatywne, dlatego że stan przebudzenia, Twój stan naturalny, to stan bez nich. One walczą o przetrwanie, i to trzeba zrozumieć.
"Opuści syn ojca swego i matkę swoją i połączy się z żoną swoją. Odtąd będą jednym ciałem."
To jest rada duchowego mędrca, dla ucznia - mężczyzny. Masz zrezygnować z istot które karmisz, a połączyć się jako yang (męski pierwiastek) z yin (żeńskim pierwiastkiem) gdyż wtedy dostąpisz duchowego przebudzenia i nowych narodzin.
I teraz wyobraź sobie że zaczynasz stosować ćwiczenia energetyczne. Co się dzieje, kogo wzmacniasz? siebie? troszkę tak, ale większość energii idzie na istoty w Tobie, które wzmocnione zaczynają walczyć z większą siłą o dominację nad Tobą. Każda z nich chce rozrosnąć się tak by wypchnąć, zniszczyć wszystkie inne, i stać się Tobą. Wtedy Ty przestajesz istnieć a żyje przez Ciebie osobowość dziadka, taka jaką sobie wyobrażałeś na podstawie swoich uczuć i obserwacji. Właśnie straciłeś własną duszę. Nie na zawsze, tylko na to życie, ale cena za dopuszczenie do tego będzie dość wysoka. Ćwiczenia energetyczne powodują chaos w głowie, więc zanim je zacznie się stosować (na wschodzie najpierw nauki etyczne a potem pranodajna pranajama) trzeba trochę posprzątać w sobie. Ładnej dziewczyny nie zaprasza się do chlewu, sprząta się, używa perfum, kupuje markowe prezerwatywy, tym bardziej powinno się to stosować przy zapraszaniu do swojego życia Boskości.
Samoocena i pisanie afirmacji, czyli "Ja (imię mojego czytelnika) kocham i szanuję siebie" sprawiają że powstaje nowa istota, nowy wzorzec, nowa osobowość. Im dłużej (i zgodnie z zasadami sztuki) piszesz, tym ona staje się mocniejsza. Po pewnym czasie zaczyna wypychać inne osobowości i sama wpływać na Ciebie. Najpierw jej dajesz, a ona później daje Tobie, dokładnie jak Panie, najpierw dasz kolację, róże, zaproszenie do kina, a potem odbierasz w formie przyjemnościowej. Oczywiście istoty zaczynają walczyć, panicznie i histerycznie dlatego że energia która do nich płynęła wartkim strumieniem (czyli Twoja koncentracja na nich) teraz płynie do nowego wzorca. Istota religijna zarzuca Cię myślami że pójdziesz do piekła na wieczne męki a sam Szatan już rozgrzewa kotły, istota niskiej samooceny zarzuca Cię myślami że jesteś zerem, nikim i śmieciem, a osobowość "bycia trendy i na czasie" daje Ci w kość myślami że nie możesz się kochać i szanować, bo inni Cię wyśmieją, masz być taki jak inni, masz kupować i marzyć o nowch przedmiotach, a nie oddawać się takiemu oszołomstwu jak kochanie samego siebie. Masz być w stadzie owiec, beczeć jak one, bo inaczej stado Cię odrzuci i umrzesz ze smutku i samotności. Pamiętaj (radzi istota niskiej samooceny) bez innych ludzi i modnych ubrań oraz gadzetów jesteś nikim, uwierz mi.
Jasne, już Ci wierzę. Zadzieram kiecę i lecę.
To teraz posłuchaj osobowości znacznie silniejszej i realniejszej niż wszystkie które są w Tobie, czyli temu światlu które we mnie tkwi i które teraz w sobie czuję. Niech przemówi prawda a wszystkie kurwy zamilkną (tekst z piosenki Peji)
Jesteś zajebistą, wartościową osobą. Byłeś, jesteś i zawsze będziesz kochany i szanowany przez Boga, który jest czystą miłością, radością, siłą, śmiechem, zabawą. Bóg uważa Cię za wspaniałego człowieka, i chociaż tego nie widzisz, bardzo Ci kibicuje w każdej chwili Twojego życia. Dla Boga jesteś wartościowy tylko przez to że istniejesz, nic nie musisz robić, możesz być takim leniem i nierobem jak ja, a i tak będziesz kochany tak samo, jak pracoholik. Zapamiętaj to sobie... niech to się w Tobie odciśnie, jak pieczęć... w każdej milisekudzie Twojego życia... jesteś kochany przez Przyjaciół których masz wielu. Wbij to sobie do głowy, zamiast tych wszystkich śmieci z telewizora. Kocham Cię także ja, autor tej strony, zwłaszcza jeśli znamy się z mojego konta w mbanku.
Komentarz autora:
Zapraszam do lektury mojego felietonu, o tym jak bardzo nasze życie jest pozbawione oryginalności, świeżości, jest - zautomatyzowane co odbiera mu wszelką spontaniczność i radość.