Dodano: 15 lutego 2010 r., 23:27:46
Ostatnia aktualizacja: 16 lutego 2010 r., 21:09:26
Zabicie krowy wywołało strajk powszechny
Sześć osób podejrzanych o zabicie krowy w stanie Himaczal Pradeś zostało zatrzymanych przez indyjską policję. Odebranie życia zwierzęciu uznawanemu przez Hindusów za święte, złamanie zasady „ahimsy” - niezabijania spowodowało kilkugodzinny strajk powszechny w Śimli, stolicy tego stanu, prowadzony przez organizacje hinduistyczne.
W wiosce położonej niedaleko Śimli, zamieszkiwanej w większości przez muzułmanów, doszło do zabicia krowy, a wraz z nią trzystu trzydziestu milionów bóstw, jakie w myśl tradycji zamieszkują ciało tego zwierzęcia. Świętość krowy jest w Indiach nieodłączną częścią tradycji duchowej. Krowa stanowi łącznik między światem kultury i religii a światem przyrody. Natomiast u radykalnych indyjskich muzułmanów nie ma takiego pomostu. Kultura i natura są sobie przeciwstawne. Kultura obraca się w kręgu ludzkich wytworów, religia dotyczy osoby jedynego Boga i zupełnie brak w niej miejsca na cześć oddawaną zwierzętom. Muzułmanie zamieszkujący Indie twierdzą wręcz, że indyjski panteon przypomina im ogród zoologiczny. Może dlatego pchnęło ich to do złamania przepisów chroniących życie Krasulek, co pociągnęło za sobą przykre konsekwencje. Miejscowa policja zatrzymała sześciu rzekomych sprawców zdarzenia. Nie zapobiegło to atakowi hinduskich fundamentalistów z okolicznych wiosek na meczet oraz członków lokalnej wspólnoty muzułmańskiej. W związku zabiciem krowy ogłoszono też strajk, który sparaliżował życie Śimli i utrudnił pobyt w mieście setkom turystów, którzy korzystając z weekendu odwiedzili ten podhimalajski kurort.
Hindusi mówią, że człowiek, który nie robi w życiu nic pożytecznego, ale troszczy się o krowy, zasługuje na szacunek i w przyszłym wcieleniu odrodzi się znów w ludzkiej postaci. Służyć krowie znaczy służyć Bogu. W indyjskich miastach świadomi są tego nawet przechodnie ubrani po europejsku, spieszący do biur, z aktówkami i w krawatach. Przystają na chwilę, wręczają siedzącej pod murem starej kobiecie pół rupii w zamian za pozwolenie nakarmienia jej krowy. Jednak radykalni indyjscy muzułmanie nie potrafili tego uszanować i nie odpuścili "biednej" Krasuli.
Komentarz autora:
źródła: IAR; fot. picapp.com