Kategoria: Offtopic
Rodzaj: Felieton
Dodano: 27 marca 2010 r., 21:26:16
Region: Polska > małopolskie
Ostatnia aktualizacja: 27 marca 2010 r., 21:38:56
Zapuść żurawia do sąsiada!
Źródło: shannonkeyobrien.com
Pociąg to idealne miejsce do nadrobienia lekturowych zaległości. Często zdarza się, że książka, którą wtedy czytamy wciąga także współpasażera. Często zdarza się również, że współpasażer się gorszy. Ale nie rzadziej może się czegoś nauczyć razem z nami.
Jadę pociągiem, czytam książkę. Sąsiad "dyskretnie" spogląda mi przez ramię. Czyta, czyta, czyta... Robi się czerwony, czyta dalej. Zmienia kolor na fioletowy, chrząka, wierci się i niemal wskakuje na moje miejsce. Gdy zbliża się jego stacja, podskakuje jak oparzony i w pośpiechu zbiera swoje bagaże. Skąd biedak mógł wiedzieć, że zostanie "zmuszony" do przeczytania kilku stron o sztywnym członku Humberta Humberta zwinnie wślizgującym się między nogi małoletniej Lo.
Wydarzenie to podsunęło mi pomysł czytania stronami do okna. Przy okazji kolejnej podróży trasą Tarnów-Kraków postanowiłam wypróbować nowy sposób. Rozsiadłam się wygodnie, rozprostowałam nogi rozkoszując się wolnym miejscem przede mną. Pięć minut później siedziałam otoczona przez trójkę współpasażerów, co było doskonałym bodźcem do tego, by sięgnąć po lekturę. Obok mnie siedział znudzony "kolo", próbujący rozplątać kable od słuchawek. Mimo całego uroku tej sytuacji, skupiłam się na czytaniu. Tym razem "Bluszcz". Numer lutowy, temat przewodni: kuszenie, na okładce znana wszystkim scena: Ewa z cyckiem na wierzchu podaje jabłko Adamowi, który wszystko, co interesujące, ma zasłonięte. Myślę, że wspomniany cycek był bodźcem dla "kola", ponieważ zaczął się intensywnie wpatrywać w okładkę. Jako że przeczytanie kilku tytułów z okładki nie leżało w jego kompetencjach, postanowił dojrzeć, co w środku. Czytanie do okna się nie sprawdziło - "kolo" zaczął wpatrywać się w odbicie gazety w szybie, ja zaczęłam się wpatrywać w "kola", a współpasażerka we mnie. Jak sytuacja z panem od "Lolity" mnie rozbawiła, tak sytuacja z "kolem" zirytowała. Zaniechałam więc lektury.
Jakiś czas później jechałam pociągiem z koleżanką, którą kilka dni później czekał egzamin z matematyki (zapewne jakiegoś koknretnego, skomplikowanego, supertajnego działu matematyki, którego nazwy nie jestem w stanie powtórzyć). Było tłoczno, było duszno, siedziało się "na baczność", więc przyjemności z czytania czerpać się nie dało. Koleżanka jednak, zdając sobie sprawę z faktu, że przez weekend nauczy się niewiele, wyciągnęła podręcznik i zaczęła czytać, liczyć, podstawiać do wzoru. Obok niej siedział starszy pan - Mąż, obok mnie jego zacna Małżonka. Ona zajęła się porządkami w torebce, on natomiast - jak można się domyślić - rozpoczął proces zerkania przez ramię do książki koleżanki. Zerkał długo i intensywnie, po czasie już bez skrępowania. Żona, zauważywszy, co się wyrabia na jej oczach (skandal!), poczęła chrząkać, kaszleć, cmokać, mlaskać i wydawać wszystkie inne odgłosy, które przyprawiają mnie o gęsią skórkę. Mąż, jak gdyby na przekór swej miłości, wpatrywał się coraz intensywniej.
Dotarliśmy do stacji Kraków Główny. Sprawdziłam czy wszystko mam, wstałam, ubieram płaszcz. Koleżanka oderwała się od lektury, przeciągnęła się, sięgnęła po torebkę, aby schować podręcznik. Zawiedziony Mąż obserwował cały proces wysiadania. Byłyśmy już przy drzwiach, gdy usłyszałyśmy, jak Żona do Męża mówi z przekąsem: "Matematyka?", na co Mąż: "Tak, wiesz, doszliśmy z panią do funkcji liniowych".
Autor: matrioszka
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
27 marca 2010 r., 21:38:56
Usunięty konektarz odautorski - ucięło go.
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(30 marca 2010 r., 16:24:55)
Kochani, wypracujmy jakiś kompromis... ;) postaram się pisać częściej :)
(30 marca 2010 r., 09:52:48)
świetne !
(30 marca 2010 r., 06:49:30)
przyłączam się do 'żądań' mojego męża Jokera :D
(30 marca 2010 r., 00:53:21)
A ja tam mam tu puentę :) Bardzo na plus. Masz pisywać częściej!
(29 marca 2010 r., 22:54:58)
Pociąg to szczególne miejsce. Z przyjemnością oglądam wywiady Pacewicza :) Miał doskonały pomysł, bo nie widać końca popularności tego specyficznego show.
Atmosfera podróży udziela się rozmówcom. Świst i turkot kół, pomimo świadomości, że to fikcja i tak budują klimat :)
Tekst Matrioszki świetny, a puenta ? Może niech będzie nią ostatni z szeregu artykułów o tej tematyce :)
(29 marca 2010 r., 22:43:11)
Pociąg. Zwykle, kiedy wraz z kimś znajomym zajmujemy miejsce w przedziale, liczymy na to, że nikt już nie dołączy. Zaciągamy szczelnie zasłonki i wstrzymując oddech obserwujemy przesuwające się za nimi postacie.
Niestety, przeważnie jakiś "intruz" zwietrza wolne miejsca, a potem to już nam wszystko jedno. Przeczekamy :) Może towarzystwo wysypie się na kolejnych stacjach?
Szelest papieru. Nagle okazuje się, że pan po lewej, zauważa czyste i gustowne obicia kanap w przedziale. Nie sposób temu zaprzeczyć.
Widać, że ciekawość wyglądu omawianej tapicerki oderwała wzrok od gazety zaczytanego młodzieńca z naprzeciwka.
W tym momencie włączyła sie już starsza pani, z opowieścią, jakimi to pociągami podróżowano po wojnie. Tego tylko było trzeba jej sąsiadce, która rozpoczęła historię o przemytnikach. Sposoby na kontrabandę zadziwiły wszystkich. Ktoś opowiedział dowcip o przemytnikach: "Spirit gdzie" - predali. Dziengi gdzie? - prepili". Wesoło.
Cóż to? Już nasza stacja? Ale zleciało!
(28 marca 2010 r., 20:08:20)
W zasadzie nie chodzi o całkowity brak puenty, a o to, że brak tu czegoś i na pewno nie treści, bo jest całkowicie super :) Zakończenie jakie dała Matrioszka jest po prostu jakby częścią tekstu a przydałoby się takie pierdzielnięcie na koniec :D
(28 marca 2010 r., 13:34:04)
Puenta jest, tyle że jakaś "nie taka". Yeppy ma rację :) Muszę nad tym popracować.
Mało tego, potrafiłam zrobić byka w historii edycji - i nie była to pomyłka Freudowska, bo chyba nie ma czegoś takiego jak konektarz... ;)
(28 marca 2010 r., 12:26:47)
Axun: znamienne, że nas puenta, może ze względu na solidarność z przywołanym Lwem, nasuwa się beze wysiłku ;)) Lubie jak autor staje obok rzeczywistości, ludzi, wyostrza swoje "spojrzenie"dystansując się od nich.
(28 marca 2010 r., 12:02:53)
E, co Wy gadacie/piszecie. Puenta jest przecież - można dojść z nieznajomą nam osobą bez zbytniego zbliżania się. A wszystko dzięki książką/prasie. ;) Lew Starowicz myślę rozwinąłby moją myśl o wiele lepiej. ;P
(28 marca 2010 r., 10:56:00)
I znowu to samo, Yeppy ma rację;P
(28 marca 2010 r., 08:18:15)
Tekst ogólnie super się czyta :) Wstęp fajny, ale to czego brak, to zakończenie - jakaś puenta czy coś. Tak myślę :P Bo i mi czegoś brakowało i przeczytawszy raz jeszcze doszłam do wniosku, że podsumowanie jakieś sympatyczne by się przydało :)
(27 marca 2010 r., 22:53:23)
Mi też i też nie umiem ;) czekam na wskazówki, ostatnio nie jestem w formie.
1 - 13 z 13 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
27 stycznia 2010 r.
31 grudnia 2011 r.
512
Inne z offtopic
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska