Dodano: 16 lutego 2010 r., 21:02:07
Ostatnia aktualizacja: 16 lutego 2010 r., 23:23:10
Polski antysemityzm - fakt czy mit?
Brama powitalna; www.ivrozborpolski.pl
Polacy nie są antysemitami. Powiem więcej: Polacy jako naród, antysemitami nigdy nie byli. Dopisano nam ten „przydomek” posiłkując się żniwem, które zebrało działanie nacjonalistów różnorodnego pochodzenia, uaktywnionych podczas ostatniej wojny.
Ironią losu stał się fakt, iż w owym czasie, największa rzesza Żydów europejskich, zamieszkiwała ziemie polskie. Polska była ich domem, schronieniem, a jak mawiało wielu z nich: „Polin - miejscem odpoczynku - wytchnienia”.
Wkrótce w Warszawie powstanie Muzeum Historii Żydów Polskich, które rzetelnie odda dziejową prawdę. Pokaże jakie były losy tych pierwszych wędrowców, pędzonych groźbą śmierci z Zachodu ku bezpiecznemu polskiemu azylowi. Opowie o ich wielowiekowym istnieniu przy boku tubylczej społeczności, która chociaż skrajnie różna i odmiennie pojmująca sens życia i ideały, nie wzbraniała rozwoju Synom Abrahama. Być może osiemset lat wspólnej drogi, zdominuje doświadczenia ostatniego siedemdziesięciolecia i usunie krzywdzące stereotypy.
Mam przed sobą dwa opasłe tomy wydane w 2002 roku przez IPN i opatrzone jego pieczęcią. Tytuł wzbudza dreszcz emocji: „Wokół Jedwabnego”. Obszerna treść przynosi wiedzę o stosunkach, które panowały przed II Wojną Światową w Jedwabnem i całym regionie. Daje obraz społeczeństwa dwukulturowego, przez wieki współistnienia zrośniętego ze sobą jak dwa konary jednego pnia.
Sąsiedzkie relacje w niczym nie różniły się od tych ze współbraćmi, a nawet często zdarzały się zupełnie bliskie, przyjacielskie zażyłości. Nie należały do rzadkości mieszane małżeństwa w wielu poprzednich i współczesnych tamtym latom pokoleniach. Pomieszane narodowościowo klasy w szkołach nie czyniły nikomu problemu i nawet lekcje religii przebiegały bez zakłóceń, zgodnie dzieląc wówczas grupę na podopiecznych katechety i rabina.
Niepokojące zmiany w relacjach przyniósł kryzys gospodarczy lat trzydziestych, który sprawił, że rywalizacja o zarobek przez poszczególnych sklepikarzy, spowodowała narastanie niechęci ku klientom pozostawiającym swoje cenne złotówki w kramie konkurencji. Z braku skutecznej reklamy promocji towaru, sięgnięto po sposób radykalny - odstraszanie za pomocą szykan i razów.
Ciosy te, wymierzane kijami przez jednostki nacjonalistyczne, spadały na plecy Polaków, zmierzających ku sklepikom, chętnie kredytującej zakupy, żydowskiej mniejszości narodowej. Nie doszło jednak do żadnej formy przemocy odpowiadającej berlińskiej „Kryształowej Nocy”.
Wybuch wojny spowodował dramatyczne formy obrony, w których często uczestniczyli także miejscowi Żydzi. Legenda hitlerowskiego rasizmu niosła się głośnym echem od lat i nie mieli większych złudzeń, co do rezultatów ekspansji niemieckiej.
Być może ze względu na swą wrodzoną zdolność rachowania, bez trudu zliczyli szanse wojsk polskich w starciu z nawałą hitlerowską. Mizerne wyniki tych rachunków sprawiły zapewne, że 17 września Żydzi z ulgą i radością powitali Armię Czerwoną na ziemiach polskich, a swój entuzjazm głosili krzykliwymi hasłami na gęsto rozstawianych bramach powitalnych.

Brama powitalna; www.ivrozborpolski.pl
Wkroczenie wojsk sowieckich dla Polaków było „nożem w plecy”. Zniweczyło ostatnie nadzieje na danie odporu germańskiemu najeźdźcy i sprawiło, że odżyły w pamięci niedawne doświadczenia rosyjskiej dominacji i bolszewickich najazdów. Zniesmaczył i zirytował sposób witania drugiego najeźdźcy przez sąsiadów o żydowskim rodowodzie. Zdumiał i wzbudził do negacji fakt masowego przystąpienia Żydów do sowietyzacji podbitych ziem.
W miarę upływu czasu narastała niechęć zarówno do okupanta, jak i do wspierających go aktywnie żydowskich proletariuszy.
Księgi IPN przytaczają całą masę przykładów dyskryminacji, które towarzyszyły rządom miejscowych władz robotniczo-chłopskich. Masowe wywózki na Wschód były organizowane przy dużym udziale i często z inspiracji niedawnych sąsiadów. Przejmowane przez władze mienie „przesiedleńców”, było zawłaszczane, bądź niszczone. Na cmentarzach przybywało krzyży, a wyludnione wioski przygnębiały złowrogą ciszą. Surowy wymóg używania w urzędach i szkołach języka rosyjskiego, z pobłażliwością tolerował jedynie „yiddish”. Niszczono wszelkie przejawy polskości wraz z symbolami, obyczajami i kulturą. Kwitła propagandowa akcja szyderstw i kpin z wszystkiego, co dotyczyło polskich wartości narodowych.
Stan ten trwał do 22czerwca 1941 roku, kiedy to Niemcy hitlerowskie uderzyły na Związek Radziecki. Tym razem Polacy z ulgą przyjęli kolejna wojnę, licząc na zmiany, które mogą w swoim skutku osłabić obu wrogów, niosąc tym szansę dla Polski.
Kiedy Niemcy przejęli odbite Sowietom ziemie, sprytnie wykorzystali awersje anty-bolszewickie ku skierowaniu odwetu na Żydów - niedawnych współtwórców sowietyzacji społeczeństwa. Uchodzące w pośpiechu wojska sowieckie nie zadbały o swoich pomocników, pozostawiając ich własnemu losowi.
Nastał czas zemsty. Jedwabne i pobliski Radziłów stały się teatrem scen, które trudno sobie wyobrazić. Watahy brutalnych , żądnych zemsty i odwetu, pijanych wyrostków i miejscowych chuliganów - bezkarnych aprobatą nazistów, zaatakowały spędzonych na rynki miasteczek, przerażonych Żydów.

Jedwabne; www.skyscrapercity.com
Poszturchiwaniom, ciosom i upokarzającemu traktowaniu nie było końca. Podniecano się wzajemnie inspirując do coraz brutalniejszych pomysłów na zwieńczenie samosądu. Orgia przemocy dokonała się w ogniu. W stodołach Jedwabnego i Radziłowa spłonęły żywcem setki kobiet, mężczyzn, starców i …dzieci.
Nie znalazł się tam nikt, kto śledząc zza firanek rozgrywające się wydarzenia, wykrzesałby w sobie odwagę by stanąć naprzeciw katom… Zgroza! Gdzie byli wtedy kapłani tych katolickich parafian? Ich bracia w posłudze, mieszkający w pobliskich miasteczkach kijami odpędzali agresywnych młodzieńców od żydowskich okien, a z ambony grzmieli jak ten w Knyszynie, co ,, … każdej niedzieli wygłaszał kazanie do wiernych, aby nie prześladowali Żydów i im pomagali, ponieważ nie wiadomo, co czas może przynieść…”
Czas przyniósł jak wiemy gehennę dla jednych i drugich, którą dzielili wspólnie do czasu „ostatecznego rozwiązania” zaprojektowanego przez niemiecką zbrodniczą machinę.
Zanim nadszedł moment Zagłady, niewolnicy obu narodowości, często wspólnie, w znoju i trudzie pracowali dla potęgi III Rzeszy. Zawarte w niedoli znajomości nieraz owocowały aktywnym działaniem ku ocaleniu, wykorzystując w tym celu przemyślne schowki, bunkry i ziemianki.

Wspólnie na robotach w Rzeszy
Wbrew zamysłom niemieckich oprawców, niewielu Polaków dało się pozyskać w celu wzmocnienia eksterminacji. Ich zaangażowanie było powszechnie potępiane wśród rodaków i karane wyrokami sądów Armii Krajowej.
Zwyrodnialcy z Jedwabnego i Radziłowa ponieśli zasłużoną karę. Po wojnie skazani zostali na najwyższy jej wymiar. Obawiając się pręgierza opinii publicznej, sprawę wyciszono i zakłamano rzeczywisty przebieg tragicznych wydarzeń z 10 lipca 1941 roku.
W sześćdziesiątą rocznicę zajść odsłonięto nowy pomnik ku czci Pomordowanych, a ówczesny Prezydent Polski przeprosił Żydów w imieniu własnym i tych Polaków, którzy do sprawy mają podobny jak jego stosunek.

Jedwabne; www.eksploratorzy.com.pl
Tłumy zebranych świadków uroczystości z ogromnym wzruszeniem przyjęły ten gest i pomimo padającego w Jedwabnem chłodnego deszczu, ciepło serc ludzkich ogrzewało atmosferę.
Opinia o Polakach jako urodzonych antysemitach jest przesadzona. Każda scysja na tle narodowościowym była zainspirowana sprawami związanymi z konkretnymi, przyziemnymi powodami. Bywały nimi mniej, lub bardziej uzasadnione przypadki kryminalno - obyczajowe, albo polityczno - ideowe, ale nigdy nie wchodziła w grę antysemicka agresja oparta o rasizm.
Skrajne, wyjątkowe przypadki mnożą się wszędzie. Naród izraelski także nie jest od nich wolny.
Relacje pomiędzy naszymi nacjami są szczególne i zapewne nigdy nie będą inne, bo:
Żydzi nie mogą zapomnieć o swoim Holocauście,
Polacy nie potrafią zapomnieć o Holocauście swoich Żydów.